Pobyt w Połczynie w zasadzie wspominam dobrze - tylko uwazam ze 4 tygodnie to zdecydowanie za długo !!!!
Postaram się po króce opowiedziec moje wrazenia , zacznę od pozytywnych:
baza zabiegowa - bardzo dobra . Poniewaz na co dzien jestem typem pracoholika - postanowiłam ze pobyt w sanatorium ( miesiąc w ramach szpitala uzdrowiskowego i L4) potraktuję jako małe SPA

Zapakowałam więc ksiązki , maseczki niemal na kazdy dzien , stertę balsamow do ciała itp .
turnus zaczełam od polowy wrzesnia - i trafiłam jeszcze na tak rewelacyjna pogode ze przez pierwszy tydzien korzystałam z basenu zewnętrznego i pieknie się opaliłam .
Wyjezdzają c planowałam ze wykupie karnet na basen kryty - ale poniewaz cod zien miałam zabiegi na basenie - a sam basen okazał sie malutki i naprawde " stary" uznałam ze nie warto ....
Niemal wszystkie zabiegi jakie miałam były wodne ( basen , solanki , kapiele perełkowe ) plus gimanstyka , magnetronik i borowiny . Najcudowniejsze co mogło byc .
Poniewaz w ubiegłym roku schudłam bardzo duzo ..( ponad 30 kg ) moja skora potrzebowała troszke dopieszczenia . Wymienione zabiegi w połaczeniu z kosmetykami których uzywałam w pokoju - zdfziałały cuda . juz po dwóch tygodniach skora mi promieniała a całe ciało stało sie miekkie i jedrne. Tak wiec zabiegi - rewelacja . Wszystkie bez wyjątku .
Jedzenie - masakra . Ale poniewaz ja i tak zamierzałam jeszcze schudnąc - nie narzekałam za duzo . Dieta cukrzycowa na której byłam - z dieta nie miała nic wspolnego . Wyobrazcie sobie ze co dzien przez miesiac jecie na podwieczorek cheleb z masłem , połowka pomidora i plasterkiem wedliny . Dla uscislenia - na sniadanie i kolację tez... Podczas mojego pobytu była afera - bo kuracjusze robili zdjęcia tych dań i przesłąli do gazety . Ale tak jak wspomniałam - dla mnie jedzenie to szczegoł . Ciesze sie ze schudłam tam jeszcze wiecej .
Pokoj dostałam na drugik pietrze ( oddział szpitalny ) i niestety był to pokój jeszcze niewyremontowany . Widziałam te pokoje po remoncie i uwierzcie mi - to niebo i ziemia z tym co dostałam . Jak zupełnie dwa inne swiaty . U mnie - stara poplamiona wykladzina , nie działające lampki , mikroskopijny telewizorek którego postanowiłam nie wykupowac wogole ( miałam ksiazki i fajne towarzystwo) , stara obskórna łązienka . Dla porównania - pokoje po remoncie - panele lub nowe wykladziny , nowe duze telewizory , piekne zasłony , kapy na łozkach , meble typu hotelowego , lampy stojące i wiszace ... róznica ogromna .
w pokoju mielismy czajnik za który zaplaciłam , i lodówke która ne chłodziła . i bardzo nieciekawy zapach . wrecz uciazliwy .... po tygodniu doszłam od czego . od tej lodówki włąsnie - bo za nią od tyłu była kolosalna plesn. Tygodniami albo i miesiacami nikt jej nie wysuwał . Niuestety nawet po jej usunieciu zapach nie zniknał .
w zwiazku z tym w pokoju nie spedzałam zbyt wiele czasu . Poki była pogoda - dziedziniec z basenem , spacery , wycieczki . pokoj był miejscem do spania .
najwiekszy manakament - to fakt ze nie było gdzie wysuszyc recznikow . wszystkie zabiegi miałam wodne lub wymagajace uzycia wody prysznica po . wiec reczniki non stop wymagały suszenia . pokoj był bardzo ciemny ... co prawda mielismy wni m suszarkę - ale nie bardzo było ja gdzie rozstawic . poza tym nic nie schłoooo.
Poki było słonko zabierałam wilgotne reczniki koło basenu i tam schły na opraciu - a w drugiej czesci turnysu juz bez ceregieli wystawiałam suszarke na noc na korytarz ... jeszcze jedna wazna rzecz - osrodek ogółnie bardzo awaryjny . ciagle cos nie działąło . cagle wywalao korki . nie mogłam sie doprosic zarówki do lampki itp . i przede wszystkim - nie ma pralki choc wszystkim mowia ze jest ... Wiecie jadac na drugi kobniec polski an miesiac czasu ... zawsze zachodzi koiecznosc wyporania czegos wiecej niz skarpetki czy bielizna . mys;le ze kazdy by zaplacił za to uzycie pralki - niestety zarzadca obiektu jeszcze na to nie wpadł ....
jesli chodzi o atrakcje - to niestety byłam troche zawiedziona . bardzo fajne ognisko - i tam sie warto wybrac . tylko zdecydowanie za krótko . Jesli chodzi o wycieczki - to do kołobrzegu polecam wybrac sie samemu . Srednio połowe taniej . Dla mnei zabrakło biletów wiec dosłownie tego dnia co jechała grupa - pojechałam sama . Wydałam dosłownie tyle co oni - spedziłam w kołobrzegu cały dzien z wyzywieniem - oni tylko poł dnia i bez ..... bedac tam w rpzyszłosci na takei wycieczki bede jezdziła czesciej

miejsce na wypady - POd kasztanami . latałam nieal ciodzienie . cudownie było .
mam nadzieje ze moja opinia pomoze komus planujacemu tam pobyt . Pozdrawiam,