Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium
: 01 mar 2013 18:35
Witam
Jestem tu nowa. Mój mąż wyjeżdża 21 marca do Kołobrzegu do Perły Bałtyku. Weszłam na forum aby poczytać o tym uzdrowisku. Opinie są różne, ale ja nie o tym chcę napisać, bo w końcu wyjazd męża to wyjazd męża, ale niebawem będzie mój wyjazd. Nie wiem jeszcze gdzie mnie "rzucą". Jestem z mazowieckiego funduszu. Wniosek złożyłam w listopadzie 2011, a na dzień dzisiejszy mam numer 15141. Jak dobrze pójdzie to latem wyjadę. A może nad morze? Byłam w 2010 po raz pierwszy w sanatorium. Dostałam od 30 lipca do 21 sierpnia do Sanvitu w Ciechocinku. Płakałam gdy na skierowaniu zobaczyłam Ciechocinek, ale pobyt wspominam bardzo miło. To było upalne lato jak zapewne pamiętacie. Ośrodek taki sobie ale mnie to nie przeszkadzało, bo ja i tak chodziłam własnymi ścieżkami (dosłownie). Miałam "jedynkę" w oddzielnym niż główny recepcyjny budynku. Nie było ograniczeń co do powrotów do domu. Każda pora była dobra. Zabiegi miałam takie jakie chciałam, ale nie miałam wymagań. Gimnastyka, basen, masaż suchy i okłady borowinowe na "lędźwiowy". Poza tym wstawałam o 05:00 i biegałam po Ciechocinku. Tak mówiąc szczerze to ten Ciechocinek to dziura, latem nadrabiają ukwieceniem, ale jak wspomniałam dla mnie to nie miało znaczenia. Miałam ze sobą laptop i w wolnym czasie chodziłam na mechanoterapię (dla mnie to siłownia) za grosze. Gdybym w tym roku trafiła na podobny "Badziew" jak Ciechocinek to zrobię tak samo pod warunkiem, że będzie to lato no i tak upalne jak w sierpniu 2010. Pozdrawiam weekendowo wszystkich, którzy wybierają się tego lata do sanatorium. Być może z niektórymi będę w tym samym ośrodku uzdrowiskowym?
Jestem tu nowa. Mój mąż wyjeżdża 21 marca do Kołobrzegu do Perły Bałtyku. Weszłam na forum aby poczytać o tym uzdrowisku. Opinie są różne, ale ja nie o tym chcę napisać, bo w końcu wyjazd męża to wyjazd męża, ale niebawem będzie mój wyjazd. Nie wiem jeszcze gdzie mnie "rzucą". Jestem z mazowieckiego funduszu. Wniosek złożyłam w listopadzie 2011, a na dzień dzisiejszy mam numer 15141. Jak dobrze pójdzie to latem wyjadę. A może nad morze? Byłam w 2010 po raz pierwszy w sanatorium. Dostałam od 30 lipca do 21 sierpnia do Sanvitu w Ciechocinku. Płakałam gdy na skierowaniu zobaczyłam Ciechocinek, ale pobyt wspominam bardzo miło. To było upalne lato jak zapewne pamiętacie. Ośrodek taki sobie ale mnie to nie przeszkadzało, bo ja i tak chodziłam własnymi ścieżkami (dosłownie). Miałam "jedynkę" w oddzielnym niż główny recepcyjny budynku. Nie było ograniczeń co do powrotów do domu. Każda pora była dobra. Zabiegi miałam takie jakie chciałam, ale nie miałam wymagań. Gimnastyka, basen, masaż suchy i okłady borowinowe na "lędźwiowy". Poza tym wstawałam o 05:00 i biegałam po Ciechocinku. Tak mówiąc szczerze to ten Ciechocinek to dziura, latem nadrabiają ukwieceniem, ale jak wspomniałam dla mnie to nie miało znaczenia. Miałam ze sobą laptop i w wolnym czasie chodziłam na mechanoterapię (dla mnie to siłownia) za grosze. Gdybym w tym roku trafiła na podobny "Badziew" jak Ciechocinek to zrobię tak samo pod warunkiem, że będzie to lato no i tak upalne jak w sierpniu 2010. Pozdrawiam weekendowo wszystkich, którzy wybierają się tego lata do sanatorium. Być może z niektórymi będę w tym samym ośrodku uzdrowiskowym?