CZEMU NIE ZABIERAMY NA "stopa"?

Tu można inicjować tematy niemieszczące się w zakresie innych kategorii.
forumowicz

CZEMU NIE ZABIERAMY NA "stopa"?

Post autor: forumowicz »

Nieraz się nad tym zastanawiałam i Wy zapewne też, i doszłam do nastepujących wniosków:
Nie zabieramy często osoby jadącej nawet do tego samego obiektu ponieważ:

1) Jeśli się taki rzepik przyczepi już z pierwszego dnia ,to może sie nie odczepić przez następne 21 dni :lol:
2) Nie wiemy jaka to jest osoba ,nie znamy jej zachowań i upodobań podróżowania :o
3)Nie wiemy czy się myje czesto :roll: czy rzadko :lol:
4)Nie potrzebujemy od pierwszego dnia przyzwoitki ;)
5)Nie chcemy odpowiadać na pytania.."komu bierzemy chleb ze stołówki ;) ...,"dlaczego już 5 raz zmieniliśmy kreację.." :?:
6)Kto to ten pan...ta pani co pilismy razem kawę... :o
7)Nie chcemy być ograniczani w jakikolwiek sposób ,ponieważ jesteśmy wolnymi ludżmi ,czego czasami taki rzep nie rozumie :!: :!:

Mając na względzie te powody jak i też inne :lol: nie oczekuję,że zaraz pojawią się propozycje wspólnego podróżowania. ;) A jeśli takich propozycji nie będzie co bardzo prawdopodobne ,pojadę sama,ponieważ potrafię zrozumieć potrzeby innych szanuję ich prawo do "wolności" oraz swobody :)

p.s a co sądzicie Wy na ten temat: :?: :?: :)
Yoko91
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 1336
Na forum od: 18 cze 2012 18:08

Re: CZEMU NIE ZABIERAMY NA "stopa"?

Post autor: Yoko91 »

Kruszynko,masz racje nikt chyba nie lubi być ograniczany, wyjeżdżając do sanatorium chcemy wypocząć i mile spędzić czas.Czego co niektórzy nie mogą, czy też nie chcą zrozumieć :) i tu należy zadać sobie pytanie :?: czy podjąć ryzyko :?: wybór należy do nas samych. :) :) :) pozdrowienia
Awatar użytkownika
darek
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 8364
Na forum od: 16 lut 2012 20:21
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 0
Podziękował: 13 razy
Podziękowano: 84 razy

Re: CZEMU NIE ZABIERAMY NA "stopa"?

Post autor: darek »

Drogie Panie

Nazwałbym to ..namolnością
kilka lat temu w jednym z kołobrzeskich sanatoriów gdzie był "Problem " z pokojami 2 osobowymi 90% to były pokoiki 3 osobowe dostałem takiego ..rzepa ów gentelmen wprost wyżebrał aby być w 2 osobowym lokum ..fakt Sam dostalem po "starej "znajomości ,a że turnus byl troszkę wiekowy dostałem kolegę starszego o cale ..20 lat czyli de-fakt ..ojca
21 dni bylem na cenzurowanym Ja do lokalu A kolega za mną ,Ja na ...dłuższy spacer w/w 20 metrów za mną .
Ja na Dancingu bawie się w Towarzystwie ...kolega wprost prosi ..poznaj Mnie z Ta z osobą z która się Bawilem -ok
tylko dlaczego kolega uczepilsie a partnerka wprost ..uciekala ??
Nie wytrzymalem po okolo 14 dniach przeprowadzilem męską rozmowę przy pomocy 0,7 l myslalem ,że pomoże a kolega poprostu się OBRAZIŁ i Moj "Frend " zaczol donosić pielęgniarkom ,że ........
Nigdy więcej ..Starszych opiekunów
Byla to totalna Trauma
dzi
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 894
Na forum od: 23 lut 2012 15:56
Podziękowano: 1 raz

Re: CZEMU NIE ZABIERAMY NA "stopa"?

Post autor: dzi »

Wiodący temat "Nasze sanatorium" to wyjeżdżam do sanatorium . Bardzo dużo chętnych do zabrania, jak i szukających tańszego i wygodniejszego transportu. To po ustaleniu warunków nic zobowiązującego.
Psychicznego komfortu bardziej pozbawią nas nietolerancyjny lub "skrzywieni" przez życie współtowarzysze z pokoju.
......Co co jazdy na "stopa" to przypomniało mi się takie zdarzenie:
Żona wróciła wcześniej do domu i zastała męża w wyrku z piękną, młodą
seksowną dziewczyną.
- Ty niewierna świnio - wydziera się na całe mieszkanie.
- Jak śmiesz to robić MI, matce twoich dzieci ?!? Wychodzę, chcę rozwodu
Mąż woła za nią:
- Poczekaj chwilkę, wyjaśnię ci jak to było...
- Nie wiem w sumie na co mam czekać, ale to będzie ostatnia rzecz jaką
od ciebie słyszę, streszczaj się.
- Jadąc do domu z pracy zobaczyłem jak ta młoda dama łapie stopa,
zlitowałem się i zabrałem.

Już w samochodzie zauważyłem, że jest chuda, obskurnie ubrana i brudna. Wyznała mi, że nie jadła od trzech dni. Tak się wzruszyłem, że przywiozłem ją do domu i dałem jej twoją wczorajszą kolację, której nie zjadłaś bo się odchudzasz. Biedaczka pochłonęła ją w dosłownie dwie minuty. Popatrzyłem na jej umorusaną twarz i zapytałem, czy nie chce się wykąpać. Kiedy brała prysznic, zauważyłem, że jej ubrania też są brudne i jest w nich pełno dziur więc dałem jej twoje jeansy, których nie nosisz od kilku lat bo w nie nie wchodzisz.
Dałem jej też koszulkę, którą kupiłem ci na imieniny, ale ty jej nie nosisz bo twierdzisz, że "nie mam dobrego gustu". Dałem jej sweter, który dostałaś od mojej siostry na święta a ty go nie nosisz tylko dlatego żeby ją denerwować. Do kompletu dorzuciłem jeszcze buty, które kupiłem ci w drogim sklepie a ty ich nie nosisz od czasu jak zauważyłaś, że twoja psiapsiuła ma takie same...
Była mi bardzo wdzięczna i kiedy odprowadzałem ją do drzwi zapytała się ze łzami w oczach: "ma pan jeszcze coś, czego żona nie używa?

Pozdrawiam wszystkich "stopowiczów" :)
forumowicz

Re: CZEMU NIE ZABIERAMY NA "stopa"?

Post autor: forumowicz »

Dzi :) świetne ;) :lol:
stokrotka
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 2572
Na forum od: 23 sty 2012 18:52

Re: CZEMU NIE ZABIERAMY NA "stopa"?

Post autor: stokrotka »

Jadąc pierwszy raz do sanatorium, dostałam przydzieloną do pokoju współlokatorkę -emerytowaną polonistkę.Od pierwszego dnia pobytu byłam traktowana jak jej byli uczniowie :oops: .Z góry zakładała co będziemy robiły w kolejny dzień pobytu.A to zwiedzanie muzeum czy aktualnej wystawy, po wyprawę wysoko w góry.Nie byłam przygotowana na wędrówki wysokogórskie (brak odp.obuwia).Poza tym pogoda (kwiecień) była deszczowo-śniegowa nie była pogodą bezpieczną na wędrowanie.
Grzecznie odmawiałam.Nie byłam przeciwna wspólnemu wychodzeniu poza budynek -ale ? wszystko w granicach normy.Zawsze jest kompromis.Tylko nie z tą panią.
Też jestem nauczycielką, jeszcze pracującą i jechałam odreagować stres i podleczyć się.Nigdy nie narzucam swego zdania innym.Dostosowuję się do otoczenia ,ale wszystko ma swoje granice.
Po tygodniu nie wytrzymałam i zaraz po dopołudniowych zabiegach "uciekałam" poza budynek .Moja "koleżanka" musiała zostac ,bo jej zabiegi kończyły się przed obiadem.
A po południu wychodziłyśmy razem ,ale i osobno.Zauważyła że nie zawsze mam ochotę na wspólne wyjscia i narzucanie jej planów spędzenia wolnego czasu.
Różnica wieku pomiedzy nami wynosiła kilkanaście lat.
Kolejny wyjazd do sanatorium ...i poprosiłam o jedynkę .Bałam się powtórki z rozrywki.Trzeci wyjazd .? też udało się dostać jedynkę.
Teraz czekam na skierowanie z NFZ i chyba poproszę o pokój dwuosobowy.Może nie trafię na kolejną "opiekunkę".Bo być z kimś zawsze raźniej.
A moje zdanie nt.pasażera(Ki) jadąc w tym samym kierunku to byłabym wdzięczna móc załapać się na dojazd bez zobowiązań.Każdy płaci za siebie (paliwo)a na miejscu ?
Owszem ,można gdzieś razem wyjść ,ale nie koniecznie zawsze i ciągle.Wspólna podróż wystarczy, żeby zauważyć czy osoba z którą jedziemy jest chętna do podtrzymania znajomości tam na miejscu. Pozdrawiam życząc wyrozumiałych "autostopowiczów"-pa!
Zablokowany