Nowe Łazienki Mineralne w Krynicy Zdroju
: 07 cze 2012 21:38
Niedawno wróciłam z uzdrowiska Nowe Łazienki Mineralne w Krynicy Zdroju. Moje odczucia są pozytywne, jak i negatywne. Warunki tego sanatorium są do zaakceptowania jeśli otrzyma się pokój z łazienką, niestety są tam również pokoje bez łazienek.
Zabiegi wykonywane dobrze, kuchnia smaczna pod warunkiem, że wybierze się dietę normalną.
Personel miły za wyjątkiem jednego pana recepcjonisty. Ten pan: szczupły, wysoki, łysy, z wąsikiem (chyba) lubi sobie dosłownie ryknąć na gości, gdy ci mówią za głośno w holu budynku. Oczywiście o wcześniejszym zwróceniu uwagi nie ma mowy. Mogłabym zrozumieć że miał gorszy dzień ale niestety ten sam łysy pan nie umie odpowiedzieć dzień dobry gdy mija się go w korytarzu. Jednym słowem brak kultury i chamstwo, psuje wizerunek sanatorium, nie mylić z drugim łysym panem ciut bardziej korpulentnym. Pozostali pracownicy recepcji bardzo mili.
Inna sprawa która mnie rozczarowała to brak szklanek i małych łyżeczek na stole w stołówce przy moim stoliku, dodam jako jedynym. Raz nie było szklanek i łyżeczek przy obiedzie, pomyślałam ok herbata do obiadu mi nie pasuje więc darowałam. Niestety zdarzyło się to ponownie przy śniadaniu! Tego już było za wiele, bo sytuacja powtórzyła się po raz drugi i do tego jako jedyny znowu mój stolik. Wybrałam się więc do kuchni i usłyszałam: "bo wynosicie Państwo ze stołówki...".
Ja nie wynosiłam ani moi sąsiedzi ze stolika. Wynosili inni którym nie chciało się herbatki dopijać w stołówce albo łyżeczki na coś im się przydawały. Również dzięki temu niektóre stoliki dostały łyżeczki plastikowe, zwykła kpina...
Dlaczego nasz stolik ma być "karany" za prawdziwych sprawców, moja wina że mój stolik był przygotowywany jako ostatni i brakowało zastawy???!!! Wystarczyło poświęcić trochę uwagi żeby zobaczyć kto wynosi sztućce i szklanki lub policzyć gdzie brakuje. Gdyby nie mieli czym jeść nie wynieśliby więcej!
Ogólnie... to sanatorium jest dla osób nie wymagających dużo. Warunki do zabiegów raczej skromne, zwłaszcza wanny.
Brak czajników w pokojach, są tylko na korytarzach, szklanki, talerzyki i sztućce były w pokojach. Ograniczona liczba telewizorów lub radia do wypożyczenia, czyli kto pierwszy ten lepszy. Poduszki z minionej epoki, lepiej wziąć ze sobą z domu. Papier toaletowy dobrej jakości (co mnie zdziwiło przyznam) i uzupełnianie go bez zarzutu.
Położenie za blisko głównej ulicy co było jednak utrapieniem dla chcących wypocząć również psychicznie.
Kilka razy dziennie słychać pogotowie na sygnale co nie pozwala zapomnieć że wyjechało się z dużego miasta, no ale niektórym to nie przeszkadzało.
Wiem że są sanatoria zdecydowanie lepsze jak i gorsze. Poza "incydentami" z recepcjonistą i brakiem części zastawy można pobyt tam zaakceptować.
Zabiegi wykonywane dobrze, kuchnia smaczna pod warunkiem, że wybierze się dietę normalną.
Personel miły za wyjątkiem jednego pana recepcjonisty. Ten pan: szczupły, wysoki, łysy, z wąsikiem (chyba) lubi sobie dosłownie ryknąć na gości, gdy ci mówią za głośno w holu budynku. Oczywiście o wcześniejszym zwróceniu uwagi nie ma mowy. Mogłabym zrozumieć że miał gorszy dzień ale niestety ten sam łysy pan nie umie odpowiedzieć dzień dobry gdy mija się go w korytarzu. Jednym słowem brak kultury i chamstwo, psuje wizerunek sanatorium, nie mylić z drugim łysym panem ciut bardziej korpulentnym. Pozostali pracownicy recepcji bardzo mili.
Inna sprawa która mnie rozczarowała to brak szklanek i małych łyżeczek na stole w stołówce przy moim stoliku, dodam jako jedynym. Raz nie było szklanek i łyżeczek przy obiedzie, pomyślałam ok herbata do obiadu mi nie pasuje więc darowałam. Niestety zdarzyło się to ponownie przy śniadaniu! Tego już było za wiele, bo sytuacja powtórzyła się po raz drugi i do tego jako jedyny znowu mój stolik. Wybrałam się więc do kuchni i usłyszałam: "bo wynosicie Państwo ze stołówki...".
Ja nie wynosiłam ani moi sąsiedzi ze stolika. Wynosili inni którym nie chciało się herbatki dopijać w stołówce albo łyżeczki na coś im się przydawały. Również dzięki temu niektóre stoliki dostały łyżeczki plastikowe, zwykła kpina...
Dlaczego nasz stolik ma być "karany" za prawdziwych sprawców, moja wina że mój stolik był przygotowywany jako ostatni i brakowało zastawy???!!! Wystarczyło poświęcić trochę uwagi żeby zobaczyć kto wynosi sztućce i szklanki lub policzyć gdzie brakuje. Gdyby nie mieli czym jeść nie wynieśliby więcej!
Ogólnie... to sanatorium jest dla osób nie wymagających dużo. Warunki do zabiegów raczej skromne, zwłaszcza wanny.
Brak czajników w pokojach, są tylko na korytarzach, szklanki, talerzyki i sztućce były w pokojach. Ograniczona liczba telewizorów lub radia do wypożyczenia, czyli kto pierwszy ten lepszy. Poduszki z minionej epoki, lepiej wziąć ze sobą z domu. Papier toaletowy dobrej jakości (co mnie zdziwiło przyznam) i uzupełnianie go bez zarzutu.
Położenie za blisko głównej ulicy co było jednak utrapieniem dla chcących wypocząć również psychicznie.
Kilka razy dziennie słychać pogotowie na sygnale co nie pozwala zapomnieć że wyjechało się z dużego miasta, no ale niektórym to nie przeszkadzało.
Wiem że są sanatoria zdecydowanie lepsze jak i gorsze. Poza "incydentami" z recepcjonistą i brakiem części zastawy można pobyt tam zaakceptować.