Pewnego razu ,podczas pobytu w Szpitalu Uzdrowiskowym w Ustroniu G ,wybraliśmy się liczną

grupką do kawiarenki mieszczacej się na "trasie" do Zakładu przyrodoleczniczego, na tańce oczywiście.
To była zima ,ale ponieważ "trasa " do pokonania wiodła "piwnicami" więc kobietki i ja też nie wzięłyśmy ,okryć wierzchnich ,ba powędrowałyśmy w szpileczkach ,cienkich bluzeczkach.
Nie wiedzieliśmy tylko,że po godz 22 zamyka się taki łącznik z głównym budynkiem
Na uwage młodej barmanki ,że Ona nas nie pospiesza ,ale musimy wyjść przed 22 tylko się roześmiałyśmy ,muzyczka grała ,atmosfera cudowna
gdzież opuszczać to "cudo" tak wcześnie.
Jakie było nasze zdziwienie w drodze powrotnej ,jak sie okazało ,że zamknęli ten łącznik.
Co nam pozostało? w kiecusiach ,w szpileczkach panowie w marynareczkach ,dreptusialiśmy na zewnatrz budynku w potworny mróz i zaspy wedrowaliśmy tak ok 200 ,może wiecej metrów do głównego wejscia budynku .
Jaką miał zdziwioną minę pan ,pełniacy dyżur w recepcji już nie wspomnę.
Kiedy potem ,informowaliśmy innych "żółtodziobów" kuracjuszy o tym ,że powinni wyjść przed 22 też ,się śmiali.
Wiem ,że parę razy sytuacja taka jak nasza, powtórzyła się.
Morał? Czasami trzeba posłuchać kogoś bardziej doświadczonego ,w danym temacie.
