To ja dorzucę od siebie. Najświeższe wieści. Właśnie wróciłam.
Wszystko, co napisał Fugasek1+ potwierdza się w lipcu 2022 roku w 1000%.
Kto nie musi, może niech zmieni miejsce, chyba że nie przeszkadza: brud w pokojach hotelowych (pani odkurzając nawet krzesła nie przesunie, by dojść dalej niż środek), może w starszej części jest lepiej, bo tam linoleum, może łatwiej sprzątnąć? Pościel w kolorze ziemistej bieli, ręczniki (1 większy, 1 mały - "to są na zabiegi", więc do higieny radzę swoje bo nie dają, a i strach brać), zmienione raz, ale nie wiem czy prane, bo śmierdziały gorzej, niż te z pierwszego rozdania. Tak brudnych okien, śmierdzących firanek i zakurzonych zasłon nie widziałam w żadnym obiekcie, a trochę już jeździłam.
Balkon miałyśmy - jeden na dwa pokoje, długości 4 ręczników, z 2 krzesłami - dziwny, niepraktyczny pomysł, zwłaszcza jeśli sąsiedztwo uciążliwe.
Jadłospis jak widzę nie zmienił się wcale, w dzisiejszych czasach i porze roku sałata jest tylko jako dekoracja (wpis z jadłospisu), 2 ósemki pomidorka lub starta rzodkiewka - z ilości sądzę, że jedna na osobę. Kanapki rano, kanapki wieczorem. Jeśli ktoś wrażliwszy proponuję liczyć na siebie i okoliczne bary. Podane nierzadko na niedomytych talerzach.
Nadal bez wi-fi na większości powierzchni obiektu, dość słabe zasięgi komórek.
Na konsultację lekarską złego słowa nie powiem, na zabiegi też, ale ..... Covid w Astorii miał świetne warunki rozwojowe i się rozwinął. Mimo informacji, że na obiekcie należy nosić maseczki - pilnowały tego tylko rehabilitantki na sali gimnastycznej, dezynfekcji też. Inni uważali, że jako ochrona wystarczy ten kawałek jednorazowego prześcieradła. No i sporo osób pojechało do domku wcześniej (ilu zostało nietestowanych nie wiadomo).
Kuracjusze komercyjni mieli podobne odczucia. Nie polecam tego sanatorium, o innych nie wiem.
Ulało mi się, bo takiego pobytu jeszcze nie miałam.
Ogólnie nie polecam Buska, bo ciężko jest spacerować patrząc ciągle pod nogi z uwagi na mocno zabrudzone alejki - ptaki tak mają, że latają i .............. . Mycie (a widziałam, że próbują) nie pomaga. Ogromne kolonie wron, trochę i innych śpiewaków, ale skutek ten sam. Ciężko trafić na wolną ławeczkę nie pod drzewem.
Od osoby będącej tam teraz wiem, że sporo osób choruje, ale są tacy, co nadal nie stosują zalecenia, bo przecież obowiązek odwołany.
KONIEC
To moje spostrzeżenia, nie podlegają ocenie, bo każdy może mieć inne. Ja odczekałam, by emocje opadły.
Jeśli ktoś będzie miał z kolejnych pobytów lepsze opinie - pozostanie żałować, że nie dane mi było.....
Zdrowia wszystkim życzę
