Wróciłam 11 marca z Sanatorium Narcyz w Ustroniu.Jeżeli ktoś ma kłopoty z poruszaniem się to odradzam ten obiekt.Około 10 minut schodzenia na rehabilitację.Teraz od początku -w Ośrodku byłam o 6.30 a klucze rozdawali po obiedzie ok.godziny 14.00.Pokoje 2, 2 +2(studio) wspólna łazienka,trójki.Jedynki rozdzielane były wcześniej /jest ich mało/słyszałam, że przez znajomości./nie wiem czy prawda /ale jako druga osoba - brak jedynek/nawet w studio/.Pokoje czasy PRL-u.Jednej z kuracjuszek nawet karnisz spadł na głowę ,stłukł okulary. Łazienka na studio/2x2/ była bardzo malutka,wręcz ciasna.Nie wiem jak inne.Jedzenie dla mnie dobre i wystarczające.Brak kawiarenki , sklepiku w Ośrodku. Tańce Zapiecek,Równica. Ustroń ładny,spacerować można dużo.Parking porażka-152zł ,ale jeżeli wyjedziesz nie masz miejsca .Zdarzyło mi się zaparkować na miejscu gdzie ktoś postawił karton i potraktował parking jako prywatny/bo nie miałam miejsca/to przerysował mi samochód.Pytając w recepcji Pani poinformowała mnie,że płacę za plac parkingowy a nie za miejsce. Proponuje parkować na ulicy/w czasie turnusu nikogo nie zablokowali/. Zabiegi jak dla mnie ok-miałam kriokomorę,gimnastykę jak wszyscy,laser,wirówkę na ręce,kąpiel suchą, basenu nie chciałam ponieważ niedawno przeszłam przeziębienie.Większość kuracjuszy chorowała.Miałam również kurację pitną

zapisana na parę zabiegów. Obsługa zabiegów w porządku-wszyscy bardzo mili,można było zabiegi odrobić wcześniej.Panie pielęgniarki w Ośrodku poza jedną bardzo miłe.Co do lekarza u którego byłam ok .Panie recepcjonistki -uprzejmość zależała od tego czy wieje wiatr czy świeci słońce.

Drugi raz do tego Ośrodka nie chciałabym pojechać.
Pozdrawiam