W Belwederze byłam z koleżanką w ubiegłym roku w sierpniu. Jedzenie-kwestia gustu, jak dla mnie typowo sanatoryjne, bezsmakowe, chodziliśmy podjadać do okolicznej knajpy.
Duży plus to możliwość transportu z Wrocławia do Dusznik dla przyjeżdżających i wyjeżdżających kuracjuszy. Sanatorium ma własny transport, co jest szczególnie ważne dla mniej sprawnych osób.
Duży minus to lekarz wpadający na parę minut rano i zaraz pędzący do innych sanatoriów. Jak dla mnie to kompletne nieporozumienie
Baza zabiegowa bardzo słaba, rano często nie było wody na kąpiele, zabiegi wykonywały dwie zabiegane starsze panie. Chaos, opóźnienia, w mojej osiedlowej przychodni takiego bałaganu nigdy nie uświadczyłam. I trudno tu winić personel, skoro dwie osoby musiały wszystkie zabiegi wykonywać. W końcu jedna z tych pań się rozchorowała i części zabiegów nie było, bo ta druga pani nie potrafiła ich wykonywać. A osobom zarządzającym tym przybytkiem, do głowy nie przyszło, że może tak na wypadek choroby czy innych zdarzeń losowych mieć w odwodzie jakieś zastępstwo?
Sprzęt na sali raczej stary i wysłużony, ciągle coś tam skrzypiało i odpadało.
Duszniki są piękne, okolice też, do Pragi niedaleko, turystycznie pobyt uważam z a bardzo udany, rehabilitacyjnie już znacznie mniej.