W sierpniu minęło 23 lata od kiedy odstawiłem alkohol ,oczywiście nie sam ,ale z pomocą wielu życzliwych ludzi ,poczynając od rodziny ,przyjaciół a skończywszy na specjalistach ,terapeutach w Poradniach Odwykowych i Zakładach Zamkniętych ,gdzie podaje się rękę tym którzy jej oczekują.
Nie jest łatwo wygrać ze silniejszym ,jest to jednak możliwe i choć początki są bolesne z czasem dochodzi się do wniosku że można żyć bez alkoholu i normalnie cieszyć się życiem.
W poprzednim temacie który został zamknięty wspomniano o rehabilitacji.W przypadku walki z nałogiem podstawą jest terapia w specjalnych ośrodkach -od razu obalam mit że tam podają wódkę ,robią jakieś niestworzone eksperymenty itp-to masa godzin z psychologami ,ale przede wszystkim to poznawanie samego siebie i przyznanie się do tego że alkohol jest od nas silniejszy.W każdym większym mieście są Kluby Abstynenta ,Grupy AA gdzie tacy jak ja mogą spotkać innych którym także zależy na zerwaniu z nałogiem.wzajemne wsparcie jest chyba najlepszym "lekarstwem"jeśli mogę to tak nazwać.
Alkohol jest dla ludzi to fakt ,ale ja wiem że dla mnie nie ma już do niego powrotu,za dużo w życiu odzyskałem aby to ponownie utopić w butelce.
