choroba służby zdrowia, czyli dramatyczny list lekarki POZ

Tu można porozmawiać o swoich schorzeniach i być może uzyskać porady innych użytkowników forum nasze sanatorium.
Awatar użytkownika
jacky6
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 7268
Na forum od: 05 mar 2014 14:39
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 8
Podziękował: 34 razy
Podziękowano: 36 razy

choroba służby zdrowia, czyli dramatyczny list lekarki POZ

Post autor: jacky6 »

znajduję w necie i zapodaję do spokojnej a nie trudnej lektury...

"
Doświadczona lekarka wyjaśnia dlaczego nie podpisała umowy


Dramatyczny list Pani Doktor - lekarza rodzinnego!

"Do moich pacjentów, znajomych i przyjaciół!

Postanowiłam napisać list z prośbą o przesłanie go dalej jak najliczniejszej grupie ludzi.
3 stycznia po dzienniku widziałam rozmowę z politykami na temat sytuacji jako zaistniała w POZ.
Prowadząca wielokrotnie mówiła, że nie rozumie postępowania Porozumienia Zielonogórskiego. Cała sprawa została sprowadzona do nadmiernych żądań finansowych , braku odpowiedzialności i krzywdzenia pacjentów.
Jak pewnie wszyscy zauważyli do tej rozmowy nie został zaproszony nikt ze strony lekarzy a o tym czego chcą lekarze wypowiadał się autorytatywnym głosem przedstawiciel PO.
Przekłamania i oszczerstwa są poważne i poważne jest to o co walczy Porozumienie Zielonogórskie.
Bardzo poważnym problemem POZ (myślę, ze nie tylko) są starzejący się lekarze. W województwie opolskim średnia wieku lekarza pracującego w POZ przekroczyła 57 lat. Gdyby w tej chwili z systemu odeszli emeryci to system by się zawalił. Młodych kształcących się lekarzy jest niewielu.
Ja miesięcznie przyjmuję ponad 1200 pacjentów. Średnio 50-70 osób dziennie. Zdarzają się dni gdzie tych pacjentów przyjmuję i 100. Każdego roku dochodzi nowa praca. Część jest widoczna dla wszystkich bo większą część czasu patrzę w monitor i stukam w klawiaturę. Dużej części państwo nie widzicie. Skraca się czas poświęcony na kontakt z pacjentem a wydłuża czas biurokratyczny. Lekarze i tak nie są w stanie prowadzić kartotek w sposób zgodny z przepisami i bezpieczny dla siebie, bo starają się wypełnić swoje podstawowe zadanie leczenia pacjentów.
W nowej umowie jest kilka niemożliwych do przyjęcia zadań. Jest ona skierowana przeciwko pacjentom i stawia pacjentów i lekarzy naprzeciwko siebie. Tylko razem jesteśmy w stanie zawalczyć o wspólne dobro.
Po pobieżnej lekturze nasuwają mi się liczne uwagi. Pierwsza sprawa - pakiet kolejkowy. Wszystkiego nie wiem, ale to do czego doszłam jest bulwersujące. Lekarz endokrynolog jak wszyscy wiedzą leczy najczęściej choroby tarczycy. W nowej umowie to lekarz POZ będzie zobowiązany do leczenia niedoczynności tarczycy. Wszyscy państwo, którzy jesteście pod kontrolą poradni endokrynologicznej, teraz wrócicie do POZ. Lekarz nie będzie mógł państwa skierować do specjalisty. Rozwiązany problem kolejki u endokrynologa? Ma pan minister sukces? Łagodny przerost gruczołu krokowego też w gestii lekarza POZ. Zniknie kolejka do urologa? Takich jednostek chorobowych wrzuconych do POZ jest więcej.
Na wykonanie tych zadań lekarz POZ nie dostaje żadnych dodatkowych pieniędzy, a minister może zaoszczędzić na wykupieniu tych wizyt u specjalistów. Tyle że specjaliści mieli wykupioną konkretną ilość wizyt a my nie mamy limitu. Przyjąć należy wszystkich pacjentów.
Niestety nie potrafię już w sposób bezpieczny dla pacjentów przyjmować większej ilości ludzi.
Liczni moi koledzy mają już przyjmowanie na godzinę. Pacjent endokrynologiczny na kontrolnej wizycie będzie musiał zająć 30 minut tak jak u specjalisty. Już ostatnio pojawiły się kłopoty gdzieniegdzie z dostaniem się do lekarza w dniu rejestracji. Niestety teraz obejmie to już wszystkie praktyki.
Co zrobić z pacjentami potrzebującymi zwolnienie do pracy. Z nagłymi zachorowaniami. Ludźmi z wymiotami, biegunkami, bólami, gorączkami. Nie potrafię w sposób uczciwy w stosunku do pacjenta przyjąć na siebie nieskończonej ilości zadań i przejąć pacjentów moich kolegów specjalistów tylko po to by minister miał wyborczy sukces.
Kolejna sprawa - umowa. Umowa ma być bezterminowa. Tą umowę może zmieniać aneksem NFZ bez jakiejkolwiek konsultacji. Ja tylko mogę ją wypowiedzieć. Będzie można do POZ wrzucać wszystko co się nie zmieści gdzie indziej. My staniemy się pierwszą twarzą NFZ w opozycji do pacjenta. Sami już niewydolni będziemy tak jak teraz dostawać nowe zadania i nasza niemożność wykonania zadań będzie uderzała w pacjentów.
Kolejna sprawa - skierowania do okulisty i dermatologa. Okulistycznie leczymy zapalenia spojówek i powtarzamy zalecone przez okulistę leki. Po co wypisywać skierowania do okulisty na dobranie okularów? Ja i tak nie mogę nic w tej dziedzinie zrobić. To jest i Wasz i nasz czas. Żeby pójść z dzieckiem po korektę szkieł będziecie musieli zarejestrować się wpierw do POZ po skierowanie. Kolejny dzień u lekarza w kolejce. Podobnie u dermatologa. Do dermatologa zawsze szło się bez skierowania. Była to najskuteczniejsza metoda wczesnego leczenia chorób wenerycznych. Teraz najpierw do mnie a później dalej.
Kolejna rzecz - pakiet onkologiczny. To już jest grubsza sprawa. W mojej praktyce mam w ciągu roku od 7-10 wykrytych pierwszorazowych zachorowań na nowotwór. Z tego 1-3 pacjentów to tacy, którzy nigdy nie byli wcześniej u lekarza i przychodzą w stanie zaawansowanym. Wielokrotnie tych kieruję od razu do szpitala bo są w złym stanie i wymagają natychmiastowego leczenia. Oni też zawsze byli przyjęci od razu, najczęściej na internę. Kilka pacjentek to pacjentki z nowotworami piersi i narządów rodnych. Tutaj swoją rolę jak dotąd widzę na wpajaniu pacjentkom konieczności wizyt u ginekologa i namawianiu na badanie piersi. System działa. Zostaje więc kilku pacjentów z pozostałymi nowotworami. Skupię się na nowotworach jelita grubego. Przez kilka lat funkcjonowało przesiewowe badanie kolonoskopowe i to dawało rezultaty. Za rządów ministra Arłukowicza to zostało zaniechane, albo mocno okrojone. Fakt, ze moi pacjenci nie mają do tych badań dostępu. Pozostaje planowana kolonoskopia. Większość placówek ma wykupione przez NFZ to badanie bez znieczulenia.
Bardzo bym chciała zobaczyć twarz ministra po wykonaniu tego badania bez znieczulenia.
Jeżeli rak jelita grubego daje jednoznaczne objawy to często jest już za późno na pełne wyleczenie. Jest to więc wyjątkowy wyścig z czasem. Jakie są wczesne objawy raka jelita grubego? Mogą być pojawiające się biegunki, mogą być zaparcia, może być krew w kale, mogą być pobolewania, może być utrata wagi. Dotąd dawałam skierowanie na kolonoskopię. U większości pacjentów były polipy, które lekarze od razu usuwali. Wszyscy Ci pacjenci to potencjalni chorzy na raka. Radość z wyleczenia i uniknięcia tragedii. Teraz spośród tych pacjentów mam wybrać lepszych i dać im zieloną książeczkę. Wszystkim nie mogę. Jeżeli nie dam komuś u kogo, w trakcie stania w jeszcze dłuższej kolejce, rozwinie się rak to pacjent będzie miał żal do mnie a nie do ministra, a ja będę musiała z tym żyć.
Dlaczego nie mogę dać wszystkim? Bo muszę mieć trafienia! Trafienia to jest określenie ministra na pacjenta z chorobą nowotworową. Wydam 30 książeczek Pacjent przejdzie diagnostykę i teraz oceni moją pracę urzędnik. Jeżeli będę miała 0-1 trafienia to zostanę skierowana na karne szkolenie a za wykonaną pracę mi nie zapłacą. Czyli badając w kierunku choroby nowotworowej 30 pacjentów nie znajdę u nikogo rozwiniętego raka to będę ukarana szkoleniem i finansowo. Teraz badam nawet stu ludzi, żeby wykryć u jednego raka. Moja sytuacja się poprawi jeżeli będę miała 2 trafienia dostanę wtedy 20 złotych i nie będę karana upokarzającym szkoleniem. Ta kwota rośnie i przy stosunku jedno trafienie na pięć sięga ponad 100 złotych. Cały czas cytuję umowę! Staniemy więc z pacjentem po przeciwległej stronie - on będzie się cieszył, że nie ma raka, ja będę miała poważny problem. Będę więc unikała zielonych książeczek jak ognia, albo wydam je wszystkim.
Jeżeli nie wydam to minister wygrał, bo lekarze są źli i nie chcą pracować, jak wydam to nie wytrzymam finansowo (bo za tą diagnostykę zapłacę z puli POZ) i dołożę do pracy kolejne wypisywanie książeczek, sprawozdań. Wydłuży się więc kolejka pacjentów u mnie. Wąskie gardło w postaci zbyt małej ilości zakontraktowanych kolonoskopii pozostaje.
Tyle, ze teraz za to odpowiadam ja nie minister.
Kolejna sprawa to EWUŚ. Jak państwo wiecie musimy sprawdzać EWUŚ czyli czynne ubezpieczenie pacjenta. Dwa razy w tygodniu trafia się pacjent, który EWUŚ wyświetla w kolorze czerwonym – pacjent nieubezpieczony. W większości są to pacjenci, którzy mają ubezpieczenie i faktem, że świecą na czerwono są oburzeni. Teraz pacjent wypisuje oświadczenie, że jest ubezpieczony i my przyjmujemy takiego pacjenta nieodpłatnie. NFZ płaci za takiego pacjenta. Teraz NFZ przestaje płacić za pacjentów świecących na czerwono (w mojej praktyce 11%). Czyli jak pacjent świeci na czerwono i wypisze nam oświadczenie, to za jego leczenie i wizytę nie zapłaci nikt. Pieniądze zostają w funduszu. Kolejna oszczędność ministra.
Takich pułapek jest więcej a list i tak zrobił się długi. Jest to jednak nasza wspólna sprawa - pacjentów i lekarzy.
W tym roku mija 30 lat mojej pracy i zawsze byłam po stronie pacjenta, bo sama też jestem pacjentką i to z wiekiem coraz częściej i boleśniej. Ministrowie się zmieniają a ja od 30 lat o 8.00 wołam proszę (teraz parę minut później bo ładuje się komputer).
Tej pracy nie chcą wykonywać młodzi lekarze i jak nic się nie zmieni, to po pięciu latach nastąpi poważny kryzys w służbie zdrowia na poziomie POZ. Wtedy obecny minister będzie już miał inną posadę równie prestiżową i pozbawioną osobistej odpowiedzialności jak teraz, ale my zostaniemy na dole, pacjenci i lekarze.
Dlaczego inni podpisali? My nie podpisaliśmy, i jakie mamy kłopoty, a strach pomyśleć co nas czeka. Straszą nas przez telefon, jeżdżą do prywatnych domów. Ruszyły zmasowane kontrole. Nagonka bezpardonowa w mediach. Kłamstwa, półprawdy, wyrwane z kontekstu słowa. Ja się boję bardzo i nie dziwie się, że inni też się boją. Tylko zwarta grupa może się przeciwstawić.
Jeżeli my przegramy to tak naprawdę przegrają pacjenci.

Z poważaniem

Lekarz rodzinny z 30 letnim stażem w jednej placówce

Jeszcze raz proszę o rozesłanie tego listu swoim znajomym, bo jest to jedyna forma wyjaśnienia stanowiska lekarzy rodzinnych."

http://www.wykop.pl/artykul/2319520/kon ... odzinnego/
"
Koniec cytatu...
czyli temat pod poduszkę ...

:mrgreen: :ugeek:
forumowicz

Re: choroba służby zdrowia, czyli dramatyczny list lekarki P

Post autor: forumowicz »

Nie ma lekarzy z powołania ,to są biznesmeni w przychodniach.Przepracowani? tak ,ponieważ pracują na paru etatach w miesiącu ,gdyby tak nie pracowali umarliby z głodu. :evil:
To jest obraz wspólczesnych polskich lekarzy :(
ewiko
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 2465
Na forum od: 10 lut 2013 07:07
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 8
Podziękowano: 1 raz

Re: choroba służby zdrowia, czyli dramatyczny list lekarki P

Post autor: ewiko »

DRAMATYCZNA to jest sytuacja tych chorych którzy zostali pozbawieni opieki lekarskiej. Jak można??? Starzy ludzie płaczą pod zamkniętymi przychodniami.. Nie można grać pacjentami. Ci sami lekarze którzy nie podpisali umów przyjmują w swoich prywatnych gabinetach, tylko ilu chorych na takie wizyty stać ? Moje wizyty w grudniu u ortopedy 2 x 300-wizyta, 400 rezonans, 1000 zabiegi..... O stomatologu już nie wspomnę.... Tak nie można, przychodnie muszą być pootwierane a rozmowy dalej prowadzone.
Awatar użytkownika
Suzen
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 3521
Na forum od: 26 kwie 2014 07:56
Podziękował: 65 razy

Re: choroba służby zdrowia, czyli dramatyczny list lekarki P

Post autor: Suzen »

Moja przychodnia też jest zamknięta.Dobrze,że uzyskałam poradę lekarską przed końcem starego roku.Zastanawiam się ,co to będzie dalej... :roll:
Ciekawe,że jest wywieszony numer telefonu lekarza ,jeśli ktoś będzie miał życzenie zamówić wizytę prywatną. :?
Czy zmienić przychodnię i lekarza rodzinnego :?:
Ile jeszcze to potrwa? Mój lekarz rodzinny to dobry specjalista w swojej dziedzinie.
Awatar użytkownika
Dzia_dek
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 3613
Na forum od: 26 cze 2013 07:55
Podziękował: 52 razy
Podziękowano: 91 razy

Re: choroba służby zdrowia, czyli dramatyczny list lekarki P

Post autor: Dzia_dek »

Nie wiem czemu ma służyć prośba o powielanie tego typu materiałów? Czemu ma służyć napędzanie strachu potencjalnym pacjentom?
Przyznam, że nie bardzo znajduję odpowiedzi na te pytania.
Co roku od jakiegoś czasu występuje ten sam problem z podpisywaniem umów i kontraktów przez lekarzy z NFZ.
Na większość pacjentów pada blady strach po czym powoli wszystko wraca do normy.
Mój lekarz POZ (kobieta) z usług którego korzystam nieprzerwanie od 16 lat jakoś nie ma problemu z podpisaniem kontraktów
i przychodnia też cały czas pracuje,a mnie nie zdarzyło się jeszcze, aby mi odmówił skierowania do specjalisty czy na badania.
Trudno polemizować z niektórymi fragmentami tego listu. Dotyczącymi dostępu (a raczej jego utrudnieniu) do lekarzy niektórych specjalności.
Dokładaniu obowiązków lekarzom rodzinnym, itd. Ale pobieżna lektura tego listu zwróciła moją uwagę na co innego. A mianowicie:
Brak podpisu czyli nie wiadomo kto napisał ten list. Imię nazwisko lekarza, przychodnia, w której pracuje.
Podpisane tylko lekarz rodzinny i że ten list to jedyna forma wyjaśnienia stanowiska lekarzy rodzinnych. Jakich? Czy mój lekarz podlega innym przepisom?
W liście tym osoba ta wymienia liczbę pacjentów, którą przyjmuje. Proszę pomnożyć te liczby przez czas poświęcony dla jednego pacjenta (średnio 10-15minut).
Wychodzi na to, że ten "biedny" lekarz "tyra" od 12 do czasem nawet 20 godzin na dobę. Oczywiście bez przerw na śniadanie, obiad czy choćby skorzystanie z toalety.
Osobiście nie chciałbym leczyć się u tego lekarza. Chciałbym zobaczyć przychodnię, w której lekarz przyjmuje pięć dni w tygodniu po 12 godzin dziennie.
I taki mały drobiazg, tu cytuję: " Ministrowie się zmieniają a ja od 30 lat o 8.00 wołam proszę (teraz parę minut później bo ładuje się komputer)."
Gdybym ja tak codziennie rozpoczynał pracę parę minut później to szef wywaliłby mnie na zbity pysk.
Na temat "elastyczności" godzin przyjęć przez lekarzy można napisać epopeję.
Bardzo dobrze napisała Kruszynka powyżej. To w większości (bo na pewno nie wszyscy) są biznesmeni w białych fartuchach.
Może ktoś powiedzieć, że się czepiam drobiazgów, ale tak już mam.
Awatar użytkownika
Zbigniew- I
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1221
Na forum od: 20 sie 2013 12:53
Oddział NFZ: Lubelski
Staż sanatoryjny: 15
Podziękował: 9 razy
Podziękowano: 10 razy

Re: choroba służby zdrowia, czyli dramatyczny list lekarki P

Post autor: Zbigniew- I »

"O take Polske walczyliśmy". Zostaliśmy podzieleni miedzy sobą. Napuszczono pacjentów na lekarzy, rodziców na nauczycieli itd. itd.......O to właśnie chodzi. Dziel i rządź. Jedynie to się udało wręcz perfekcyjnie po przemianach ustrojowych. Teraz można zrobić wszystko bez jakichkolwiek obaw o niepokoje społeczne. Prawo, przepisy i procedury są tworzone przez rząd, sejm, senat i administrację państwową dla nas maluczkich, ale mam pytanie: Jaki polityk czy urzędnik za cokolwiek i kiedykolwiek odpowiedział? My daliśmy im prawo do robienia z nami i całym majątkiem narodowym to co chcą, a oni robią to w majestacie. W zamian dostaliśmy wolność. Teraz każdy młody człowiek może sam zdecydować gdzie pojedzie, aby zostać tam niewolnikiem ekonomicznym. Starych tam nie chcą. Za tą dobroć płacimy naszym rządzącym setki milionów miesięcznie. :evil: :evil: :evil:
Awatar użytkownika
jacky6
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 7268
Na forum od: 05 mar 2014 14:39
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 8
Podziękował: 34 razy
Podziękowano: 36 razy

choroba służby zdrowia, czyli uświadomienie sobie przyczyn..

Post autor: jacky6 »

Dziadek Zbyszek pisze:Nie wiem czemu ma służyć prośba o powielanie tego typu materiałów?
Przyznam, że nie bardzo znajduję odpowiedzi na te pytania.
krótka piłka - spojrzeniu dalej niż koniuszek własnego nosa...

ogólnodostępne media wskazują, gdzie brakuje lekarzy ( pojechali za chlebem ), gdzie średnia wieku lekarzy jest powyżej 50-tki, gdzie została zachwiana proporcja między ilością lekarzy a pacjentów...

te same dysproporcje ujawniają się jakże w bliskim nam temacie - dostępności do leczenia sanatoryjnego liczonego czasem oczekiwania na skierowanie ...

daleko nie trzeba szukać ...

:mrgreen: :ugeek:
Awatar użytkownika
Dzia_dek
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 3613
Na forum od: 26 cze 2013 07:55
Podziękował: 52 razy
Podziękowano: 91 razy

Re: choroba służby zdrowia, czyli uświadomienie sobie przycz

Post autor: Dzia_dek »

jacky widzę troszkę dalej niż koniuszek własnego nosa, ale w liście tym nic nie ma na temat tego co ujawniają ogólnopolskie media,
natomiast część tego materiału rozmija się z prawdą i to już dla mnie ma wątpliwą wartość. Poza tym to jest anonim, więc ...
napisała go lekarka POZ czy grupka frustratów nie wiadomo czego oczekująca od społeczeństwa. Poparcia? Za co?
Za zamknięte gabinety i kartki z numerami telefonów i ofertami wizyt prywatnych?

Kolejny raz korzystasz z okazji i piszesz o dostępności do leczenia sanatoryjnego liczonego czasem oczekiwania. Co to ma wspólnego z tym listem?
Sam piszesz na forum dziwne i niestworzone rzeczy w swoich postach o czasie oczekiwania na wyjazd rzędu 60-70 miesięcy.
To jest ni mniej ni więcej tylko 5 do 6 lat. Kto, pytam się oczekuje tyle na wyjazd? Nawet w takiej aglomeracji jak Śląsk.
forumowicz

Re: choroba służby zdrowia, czyli dramatyczny list lekarki P

Post autor: forumowicz »

A je nie wypowiem się na temat tego biadolenia w tym anonimie :roll: List powinien byc podpisany ,w innym przypadku ja tez mogę napisać jako minister zdrowia .
Lekarze są grupą bardzo broniącą swoich interesów .Idziesz prywatnie i masz wszystkie możliwe skierowania ,skolko godno.Idzie pacjent do lekarza rodzinnego ,pacjent onkologiczny a ten zleca badania krwi a mocz ? a mocz pan sobie zapłaci :evil: Horror .
Moim zdaniem nic nie da rozpisywanie się w tym temacie.Zgrana grupa kolesi trzymająca się razem na śmierć i życie.Krzywdy sobie nie dają zrobic.
Odnosnie starszych chorych osób ,to nie jest prawdą że często potrzebują lekarza ,potrzebują z kimś poplotkować więc jadą do przychodni ,tam spędzają cały dzień wymuszają skierowania do specjalistów .Wiem to z pierwszej ręki.
Szkoda słów wszystko o d...... potłuc. :evil:
Przeopcjowaliśmy się 2 stycznia i oczywiscie bez interwencji NFZ byłoby to niemozliwe .Premier sobie a pseudo-lekarze sobie . :evil:
ewiko
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 2465
Na forum od: 10 lut 2013 07:07
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 8
Podziękowano: 1 raz

Re: choroba służby zdrowia, czyli dramatyczny list lekarki P

Post autor: ewiko »

Pomimo że sama często korzystam z POZ żałuję ze minister ugiął się pod szantażem PZ. Oni od zawsze mają jakieś "problemy" i wiecznie uderzają w nas..pacjentów.W przyszłym roku znajdą kolejny problem. Przypominam że przysięga do czegoś zobowiązuje a przysięgali służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu;. Przypominam również że wykształcili się na nasz (podatników) koszt i nam właśnie zamknęli drzwi przed nosem. Ale zamknęli placówki NFZ-u bo ich prywatne mają się dobrze..... to jest dopiero HIPOKRYZJA.
ODPOWIEDZ