Hejka dobry wieczór, odpowiem na Wasze pytania tutaj, bo wiele się powtarza:
wyżywienie, stołówka na 3. p.
śniadanie 8.00 zupa mleczna - wymieszana z wodą, świeży (prawie zawsze) chlebuś + 2-3 plasterki wędliny (mielonka, pasztet, serek) - ja nosiłam swoje serki do śniadania i warzywa, było ok. Obiad 13.00 trzeba przyjść 12.50 bo wtedy kelnerki roznoszą zupę, przyjdziesz później, zupa zimna.. można dostać dokładkę, zupa jest w wazach. Gównie były to miksowane breje, co kto lubi. 2. danie - zawsze mięso, ziemniaki (smaczne)oraz b. smaczne, świeże surówki, można dostać dokładkę, większość kelnerek miła i uczynna. 18.00 Kolacja- dramat same węglowodany albo gotowana lub smażona kiełbasa, nie jadałam, przynosiłam swoje jedzonko. Można wynieść chleb ze stołówki

Są też tzw goście hotelowi, którzy mają inne porcje i dodatki. Radzę od razu wziąć dietę! Mięsa wtedy dają trochę więcej, gotowane lub duszone.
wizyta lekarska i zabiegi
Pan dr ledwo spojrzał na mój rezonans, w ogóle mnie nie zbadał (w tamtym roku w Ustroniu wizyta trwała ok 30 min, miałam badania odruchów, mierzone dokładnie z centymetrem zakres ruchu kończyn, lekarka i rehabilitanci przeprowadzili ze mną dokładny wywiad, w Beskidzie nic z tego!) co pan dr mi zaordynował: (mam dyskopatię i przepuklinę wielopoziomową) gimnastyka ind (porażka, każdy ćwiczył sam, idźcie po południu kiedy gimn. prowadzi p. Ewa lub Agnieszka), gimn. zbiorowa (to było ok, pan Paweł wesoły jajcarz), Agnieszka kiedyś zrobiła tańce, elementy fitnessu było wesoło. Dalej dostałam prądy - sprzęt taki stary, ze dziewczyna nie wiedziała ile jest na skali, ustawiała "na oko", panie od prądów b. miłe, uważne, dopytują czy wszystko jest ok, pierwszego dnia, kiedy był największy chaos, był Pan (chyba Syryjczyk), podpiął mnie pod DD zostawił, i wyszedł z pokoju - poparzył mi plecy. Nie krepujcie się zwrócić uwagę, czy wołać, bo na początku człowiek milczy, bo nie chce robić kłopotu a można sobie zaszkodzić.. Laser, mata Vibron i masaż podwodny (super, bardzo polecam zamiast kąpieli perełkowej) miałam jeszcze termożele, ale ktoś puścił plotkę, ze to przestarzała metoda odwapniająca kości i wzmagająca ból, poczytajcie w necie - oceńcie sami, to jednak najtańsze zabiegi - wanny zepsute np. do jednej prowadzi gruby wąż z innego pomieszczenia, bo kran jest zepsuty, i ciągle się ktoś o niego potykał. Odpływ nie działa, wirówki tak stare, że słychać je było w całym budynku. Sami pracownicy uskarżają się na sprzęt i warunki, ale byli tak mili, że nie powiem kto, żeby ich nie wkopać. Nie było możliwości konsultacji z lekarzem prowadzącym, gdyż pojawił się w 3 dniu pobytu, wizyta trwała 2-3 minuty i potem dopiero widziałam go podczas wypisu (jakiś tydzień przed końcem turnusu, kolejne 2 minuty) Zresztą każdy lekarz tam przyjmuje raz w tygodniu przez godz. np. 19.30-20.30 a ma ze 30 pacjentów.. Jest na stałe pani dr .Ł, nasi panowie nadali jej pseudonim "grabarz", poznacie, zrozumiecie..
Pokoje
Ja byłam w innej sytuacji - byłam z mężem, który za pobyt zapłacił całkiem słono, więc i pokój mieliśmy większy, ale nie mniej obskurny. Te które widziałam (ok 20 - szukałam korkociągu..) nie spełniają wymogów schroniska młodzieżowego podrzędnej kategorii - brudna wykładzina, łóżka i materace stare i wysłużone, jest biurko, TV, szklanki, pościel, ręczniki. Osoby niepełnosprawne - zadzwońcie do recepcji przed turnusem i zgłoście to koniecznie, jakie macie wymagania - radzę wziąć też nazwisko danej recepcjonistki, bo potem nie ma się na kogo powołać, na mejle nikt nie odpowiada.. jak zobaczyłam mój pokój, chciałam wracać do domu. Bałabym się chodzić tam boso. Część łazienek miała grzyb na suficie, nie działały spłuczki, u mnie nie działał odpływ z wanny - woda wylewała się na całą łazienkę, nie działał tez kran. Ciekawy patent z tymi szafami; szafa w przedpokoju jest jednocześnie ścianką działową między pokojami, można się szybciutko zintegrować.

Korytarze i windy
Nie wiem jak ktoś o kulach może otworzyć drzwi wejściowe, do stołówki i wind. Dobrze, że można na sobie polegać i zawsze jest ktoś, kto pomoże. Na korytarzu wieje, zabiegi "mokre" są na 1 p. a prądy i gimn. na 6. Radzę zabrać coś cieplejszego, zanim się człowiek przyzwyczai, wszyscy chodzili zakatarzeni. Sala relaksacyjna - zimno, okna nieszczelne, na podłodze leżą jakieś stare koce brr.
Na korytarzu jest 1 czajnik, na turnusie 100 pacjentów, 5 pieter + 6. rehabilitacyjne, radzę zabrać swój. Większość osób mieszkała w 3-jkach. W budynku nie wolno palić, fajny balkon z widokiem na Krynicę i G. Parkową. Ale to połowa turnusu, druga patrzy sobie na gustowny obiekt Watry. Wszystkim, którzy jadą tam, żeby się zabawić polecam, róbcie imprezki w pokojach - tylko z naszego turnusu 5 osób zostało relegowanych, mają też "dożywotni" wpis do rejestru.
W pokojach jest wifi bez kodu dostępu, czasem muli skypa, ale filmy można oglądać. Towarzystwo było b. miłe, wesołe i pomocne, w weekendy imprezki w kawiarni na parterze (piwko z butelki) + tańce. Uff chyba wszystkim odpowiedziałam.
Dobrej nocy życzę wszystkim Greta