Witam .
Medi ogromny szacunek za Twój upór w podtrzymaniu tego tematu
Zastanawiam się dlaczego jest taki drażniący i co jakiś czas zamykany ,Medi przeniosła go w tzw bezpieczne miejsce ,a jednak do k0ońca nie wiemy czy się utrzyma ,a przecież cała dyskusja mieści się w temacie ,a to że dochodzi do spornych głosów jest chyba czymś normalnym jak i wiele innych tematów gdzie każdy może mieć swoje zdanie.
Jak już wcześniej wspomniałem jestem alkoholikiem który nie pije od ponad 20 lat ale to akurat jest teraz najmniej ważne .
Zauważyłem że doszło do porównań akurat tej choroby do innych często dużo gorszych i cięższych.
Zastanawiano się tutaj co jest przyczyną uzależnienia ,czy to słabość charakteru ,brak miłości ,akceptacji czy wiele innych powodów .
Na ten moment nie opowiem dużo więcej o sobie choć już częściowo to zrobiłem w poprzednim wątku i nie dlatego że się tego wstydzę ale dlatego że potrafi się to obrócić przeciwko mnie a to akurat niczym przyjemnym nie jest.
Zadam pytanie -czy będąc wśród dużej liczby osób powiedzmy w jakimś dużym pubie każdy z uśmiechem wychylający kolejne piwo lub drinka jest potencjalnym alkoholikiem ?
Czemu ja będąc wśród takiego grona musiałem się uzależnić.Przecież moglem jak wielu innych iść czasem z kolegami i popić nawet do bólu ,mieć na drugi dzień kaca ale otrzeć pysk i żyć spokojnie dalej .Ja się nie prosiłem o uzależnienie ,nieraz -teraz już tak nie myślę bo to nic dobrego -wcześniej zazdrościłem innym że mogą bezkarnie wypić jakiś alkohol często przecież o doskonałym smaku ,bawić się lekko tym alkoholem pobudzeni.
Czy alkoholik wie w którym momencie przekracza tą bezpieczna barierę ,raczej nie bo na pewno wtedy byłaby większa szansa na odejście od nałogu.
Gdy picie osiąga jakiś krytyczny stan często jest już za póżno a do tego dochodzi często idiotyczny wstyd ludzi z nami żyjącymi którzy wolą aby było tak dalej niż wysłanie mnie na leczenie ,bo właśnie dopiero wtedy zaczyna dochodzić do tego że inni zaczynają patrzeć na mnie z odrazą .Przykre ale tak jest w większości przypadków.
Wstyd za to że się leczę jest większy niż podczas długoletniego picia.
I to jest podstawą współuzależnienia naszych bliskich ,to na prawdę bardzo smutne ale jakże prawdziwe .
A czy myślicie że będąc człowiekiem nie pijącym jest lżej ,nie ,doświadcza się drwin ,jestem zawsze jakiś trędowaty ,odsuwany od towarzystwa ,jak myślicie czy to przyjemne uczucie?
Ale pomimo tego że tak często jest nie zamieniłbym aktualnego życia na tamto pijane ,to co odzyskałem jest dla mnie zbyt cenne a szacunek tych niewielu to wielka nagroda .
Nie chciałbym aby dotknęła mnie jakaś inna poważna choroba i współczuję każdemu kogo ona dotyka ale także nie życzę nikomu aby musiał przechodzić piekło pijaństwa ,widzieć strach ,nienawiść i ogromny smutek w oczach tych którzy ze mną żyją.
Nie czuję się gorszym czy podlejszym człowiekiem ,pragnę żyć spokojnie w szacunku i pomimo tylu lat ciągle sobie na to zapracowuję bo to dla mnie bardzo ważne.
Nie zapominam kim jestem i nie staram się chełpić z powodu tego że w porę się ocknąłem oczywiście nie sam ale z pomocą wielu takich jak ja ,rodziny i zawsze przeze mnie docenianych ludzi którzy swoją pracę poświęcają dla takich jak ja ,chylę przed nimi czoła i jestem ogromnie im wdzięczny za okazaną pomoc.
Pozdrawiam
