Ja uważam,ze każdy ma prawo do przysłowiowej wolności.Nawet związek nie powinien w żadnej formie ograniczać drugiej osoby.Jednakże są zasady,którymi trzeba się kierować.Dla mnie jasne jest,że nie mogę robić niczego co będzie godzić we mnie samą.
Jeżdżę wiele lat do sanatorium,ale nadal mogę patrzeć w lustro bez obrzydzenia.Poznałam tam mnóstwo ludzi.Z wieloma przyjaźnię się bardzo długi czas.Dzwonimy,spotykamy się,uczestniczymy czasem w swoim prywatnym życiu.Często jesteśmy z różnych krańców Polski co wcale nas nie ogranicza.W sanatorium spędzamy czas w zależności od potrzeb grupy-na tańcach,na wycieczkach,na spacerach,ogniskach,imprezach.Są osoby z grupy które więcej czasu spędzają parami-nie zawsze się chce stadnie.Ale to nie znaczy że od razu wymykają się na szybki sex.Są prawdziwe pary.Widocznie tak chcieli by w ich życiu było i mnie nic do tego.
To co mnie najbardziej uderza,to fakt,że ludzie często nie liczą się ze współlokatorami.Nie raz gościłam na herbatce koleżankę,która nie mogła wejść do swojego dość często zajętego pokoju.
Uważam,ze jeżeli poznałam kogoś,i mamy ochotę na coś więcej to moja godność nie powinna pozwolić mi,by robić to w pokoju w którym nie mieszkam sama.
Panowie,chcecie super kobiety,zapewnijcie jej super warunki i super atmosferę.
Z uśmiechem i życzeniami,by każdy miał szansę spotkać super kobietę i super faceta.