Miriam, Ty pewnie jesteś z tych kuracjuszy psychosomatycznych?

Pomachaj nam jutro chusteczką na stołówce, byśmy wiedzieli, kto tu taki zadowolony i rozentuzjazmowany
No niesamowite: pojawiła się znikąd i zaraz wszystkich ustawia po kątach. A może to dyrektor ośrodka kogoś wynajęła do obrony "czci i godności" sanatorium? Bo tacy dwupostowi forumowicze raczej nie wzbudzają zaufania... Mogłaś wcześniej się zarejestrować i wypisywać o wszystkich wyimaginowanych wspaniałościach tego miejsca. Nie - uderzyłem w stół, a odezwały się nożyce...
Co do koszyka chleba (przy okazji, coraz bardziej czerstwego): podziel ten koszyk przez 6 osób i policz sobie, ile każda będzie miała kromek. Dodatkowo, możesz, oczywiście, zajadać się dżemem, jeżeli wolisz, bo ja to nie. Co, może zajadasz się dżemem, bo w domu nie masz?
Ciąg dalszy opisu:
Winda - jest jedna na cały budynek, mała i ciasna. Sceny przy windzie na dowolnym piętrze są iście dantejskie. Na najwyższe piętra winda nie dojeżdża.
Do dyspozycji kuracjuszy jest "klub" z piłkarzykami i bilardem. O ile bilard jest OK, o tyle piłkarzyki są już mocno zdezelowane.
4 piętro, na którym mieszkamy, okazuje się być nawet bardziej schludne i wyremontowane. Przypadkowo trafiłem na 1 piętro: długie, ciemne korytarze, obszarpane ściany i sufit, ledwo bżdżące energooszczędne żarówki bez oprawek - bardzo depresyjne miejsce. Rozumiem z tego, że mieszkańców czekają kolejne remonty i przeprowadzki. Zresztą, przeprowadzki w trakcie turnusu nie należą tu do rzadkości: teraz wyjeżdża poprzednia grupa i do zwalnianych pokojów ma się wprowadzić część mojej - bo ich pokoje zaraz zaczynają remontować.
[email]: balety są, wczoraj był wieczorek zapoznawczy, z którego wynikła afera, bo ktoś kogoś filmował, a ktoś filmowany miał o to pretensje. (Tak mi się wydaje, że, jak ktoś nie ma czego się wstydzić, to zazwyczaj nie miewa pretensji o nagrywanie, ale zapewne na tym również się nie znam

)