Gdzieś tam, napisałam o pasztecie z cukinii, ale teraz czytając księżkę natknęłam się na bardzo podobny bardzo fajnie napisane :
" Aby zrobić jedną keksówkę pasztetu , tarkuję 3 cukinie, solę je i czekam aż wypuszczą sok. Odcedzam. W tym czasie smażę 3 cebule na oleju. Dodaję je do odcedzonej cukinii, wrzucam półtorej szklanki bułki tartej, cztery jajka, 20 dag utartego sera, pół szklanki oleju (ostatnio spróbowałam z ryżowym). Mieszam to wszystko i solę do smaku. To jest podstawa pasztetu. Następnie dodaję przyprawy. Za każdym razem inne , tym razem użyłam świeżych ziół z ogrodu: tymianek, oregano, koper, kolendra, bazylia - poszatkowane razem. jeśli nie ma świeżych , można spróbować z mieszanką suszonych ziół prowansalskich. Nastęnie dodaję jeszcze pół łyżeczki papryki słodkiej i troch ę ostrej (zimą więcej, bo wtedy ma się ochotę na rozgrzewające potrawy). Lubię też dorzucić kurkumy i curry - to moje smaki. Może być też czosnek , uważam , że czosnek pasuje do wszystkiego . Konieczna jest gałka muszkatołowa . To ostatni akord mojego pasztetu. Mieszam wszystko i wlewam do formy . Piekę godzinę w 180 stopniach. Wychodzi aromatyczne cudo....."
smacznego
