Martinko, to już niedużo, dasz radę.

Wierzę, że jesteś już bardzo zmęczona i wypalona zawodowo po tak długim okresie pracy i chciałabyś chociaż na turnusie rehabilitacyjnym odsapnąć. Rozumiem rozczarowanie, zwłaszcza w kontekście tego, że wg przepisów ZUS, nie warto Cię przywracać do zdrowia, bo nie rokujesz jako przyszły pracownik. To bardzo przykre.
Jednak ZUS to instytucja, która stosuje się do ustalonych przepisów. Tam pracują ludzie tacy jak my i kierują się ustalonymi wytycznymi, a nie osobistymi animozjami.
Też kiedyś usłyszałam, że mimo przedstawionej dokumentacji i ewidentnego schorzenia kręgosłupa, nie mogę otrzymać skierowania na taką rehabilitację, gdyż w tym momencie nie grozi mi niezdolność do pracy.

Chyba chodziło o to, że nie wyłam z bólu w momencie badania.

Pani doktor przekazywała jednak tę wiadomość naprawdę ze skruszoną miną. Mało tego. Dopatrzyła się w mojej dokumentacji, że wcześniej rehabilitowałam się na inne schorzenie i że jeszcze do końca nie jestem zdrowa, bo to gołym okiem, a właściwie słuchem było widać i szybciutko zaproponowała mi rehabilitację w tym kierunku.

Co skrzętnie przyjęłam z myślą, że najwyżej dokupię sobie zabiegi na kręgosłup. Jakie było moje rozczarowanie na miejscu rehabilitacji, gdy dowiedziałam się, że tego zabraniają przepisy.
Ale do brzegu i konkluzji.
Moim zdaniem w Polsce jest tak duży procent ludzi ze schorzeniami narządu ruchu, że orzecznicy muszą dokonywać ścisłej selekcji i przyznawać rehabilitację tym, którym pozwoli ona wrócić do pracy bez przechodzenia na rentę oraz tym, którzy mocno rokują poprawę i możliwość pracy w zawodzie.
Możemy dyskutować czy pieniądze z naszych składek są słusznie rozdysponowane, ale pamiętajmy, że to jest jedna pula, a nie indywidualne konto. Nie obraź się, ale zgadzam się, że z tej puli bardziej potrzebna jest pomoc osobom młodszym, które jeszcze mają przed sobą wiele lat pracy, niż osobom, które za moment odejdą na świadczenie emerytalne. Do tego już korzystasz z pewnej formy pomocy, bo jak rozumiem masz przyznaną rentę. Zdaję sobie sprawę, że to są marne grosze, ale zawsze coś. Można to odkładać na wyjazd z NFZ czy PFRON, szczególnie, że posiadasz więcej dni urlopu.
O zdrowie można dbać na różne sposoby, przez cały rok, nie ma co całkowicie liczyć na system. Trzeba też sobie zadać pytanie, czy naprawdę chcę być zdrowa/y i jestem gotowa/y w tym zakresie na pewne ustępstwa, a nawet też wysiłek? A może bycie osobą chorą odpowiada nam bardziej? Pewnie dla wielu wyda się to pytanie niestosowne czy głupie, ale jak się tak głębiej zastanowić...