Strona 5 z 37
Re: Zrzucamy kg na turnusie
: 08 kwie 2014 15:48
autor: sztani
Re: Zrzucamy kg na turnusie
: 08 kwie 2014 17:15
autor: Rachel
A co Ty Sztani nie masz mięśnia piwnego?
Re: Zrzucamy kg na turnusie
: 08 kwie 2014 17:17
autor: sztani
Po spacerach łącznie około 10km. dziennie no lekki moze mam

Re: Zrzucamy kg na turnusie
: 08 kwie 2014 17:31
autor: Ada
AgaC pisze:Pod ostatnią Rwoją wypowiedzią Rachel podpisu
2ję się obiema rękoma

Oprócz tego,ze 1000kcal to dobra dieta, ale to powie Ci każdy dietetyk

Oczywiście - bilans energetyczny musi być ujemny ,zeby schudnąc ale nie warto robic tego restrykcyjnie, bo spowalniamy sobie metabolizm i mamy zamknięte koło

Ja lubię pyszne jedzenie- jestem jego fanką

Tyle ,ze lubię, jak jest zdrowo

Jem duzo ryb, owoców morza, warzyw. Unikam smazonego, nie jem wieprza itp. A w sanatorium tez mam zamiar pracować nad lepszym wyglądem

Dlatego schudlam,dzieki diecie

w Gracji gdyby bylo dobre jedzenie niemialabym szans.
Zycze powodzenia,tylko nie zajedz orbitreka

Pozdrawiam.

Re: Zrzucamy kg na turnusie
: 08 kwie 2014 17:43
autor: sztani
powinno byc w temacie Obiadek ,ale piszę tu jutro goloneczka ( zrobie 12 km a co tam)
Re: Zrzucamy kg na turnusie
: 19 kwie 2014 22:26
autor: Lewek
Re: Zrzucamy kg na turnusie
: 19 kwie 2014 23:05
autor: ededi12
Re: Zrzucamy kg na turnusie
: 20 cze 2014 16:57
autor: grazynamackowiak
Będąc w sanatorium codziennie pokonywałam piętrowe schody póżniej wiele schodów na zabiegi i powroty diety w sanatorium nie stosowalam codzienne ćwiczenia w basenie masarze podwodne codzienne imprezy taneczne zrobiły swoje zawsze po kuracji się pare kg samoistnie spaliło .
Re: Zrzucamy kg na turnusie
: 20 cze 2014 18:45
autor: medi
I później się wraca do domu ,miesza się w garach ,podstawia mężusiowi korytko pod nos i ...się tyje

Re: Zrzucamy kg na turnusie
: 20 cze 2014 22:37
autor: Rachel
A jakżeby inaczej. Gorzej (albo lepiej) gdy to mężuś pod nos korytko podstawia. Ja dzisiaj położyłam się w czasie obiadu. Jakoś sen mnie zmorzył bo zimno i deszczowo... wstaję po 2-ch godzinach a mężuś do mnie czy zjem obiadek, więc mówię, że tak (a coby nie, prawda), a on do pokoiku, pod poduszkę i co? A no obiadek tam właśnie wstawił aby był ciepły gdy ja wstanę. Roześmiałam się i mówię do niego, że ja tak kiedyś ryż gotowałam, ale żeby obiad cały...? Obiadek był bardzo smaczny no i cieplutki. No i jak tu nie utyć skoro jest ktoś kto na stare lata nauczył się dbać o swoją kobietę? Może to i lepiej, że tak nie skakał gdy byłam piękna i młoda. Przynajmniej figurę miałam nienaganną
