Szczawnica od 11 .07 do 01.08.2023
Re: Szczawnica od 11 .07 do 01.08.2023
Jade pierwszy raz do sanatorium i czuję się jak bambik przed pierwszą kolonią 
Re: Szczawnica od 11 .07 do 01.08.2023
Domyślam się No Janie pierwszy raz ale to zawsze emocje .Na emeryturze trzeba coś robić leczyc się.O której będziesz na miejscu i jak masz na imię?Ośrodek mały pewnie znajdziemy siePozdrawia.
Re: Szczawnica od 11 .07 do 01.08.2023
Dzień dobry. Bożena60 myślę, że na miejscu będę ok 9-10. Jadę swoim autem, więc czas czysto orientacyjny. Plan jest taki, żeby wyjechac wczesnym rankiem
. Mam na imię Justyna . Miłej niedzieli życzę 
Re: Szczawnica od 11 .07 do 01.08.2023
Dziękuję i do zobaczenia na miejscu.
:kwiat:Na ostatnim wyjeździe miałam współlokatorkę ze świętokrzyskiego a dokładnie z Kielc .Nie lubię pokoi jedynekPozdrawiam
Re: Szczawnica od 11 .07 do 01.08.2023
Justa ja jestem ze Świętokrzyskiego, szukam transportu, odezwij się
Re: Szczawnica od 11 .07 do 01.08.2023
Byłam w Budowlanych na początku 2023 roku. Płaci się tam za parking, za telewizor, za basen. Stołówka dla NFZ w piwnicy z oknami pod sufitem, na pewno nie jest to przyziemie. Najbardziej zabolało mnie to, że na przywitanie usłyszałam w recepcji "to najgorszy turnus jaki dotychczas mieliśmy", nie pomogło zwrócenie uwagi, że ja również jestem z tego turnusu a grzecznie stoję i czekam na obsłużenie mnie nie odzywając się ani słowem. Dla Pani z recepcji byłam tym samym co reszta turnusu, no pewnie miała rację. Pod koniec mojego pobytu dowiedziałam się również z recepcji, że najgorszym klientem jest gość z NFZ.
Teoretycznie nie można było rezerwować wcześniej jedynek ani dwójek, co okazało się być nieprawdą. Mało tego, jeden z kuracjuszy przyznał się jakim cudem dostał jedynkę mimo że też nie udało mu się zrobić rezerwacji. Po prostu posłużył się papierkiem z dwoma zerami i pokoik dla jednej osoby od razu się znalazł.
Byłam w trójce, pokój 4mx2,5m, bez balkonu z oknami od północy wychodzącymi na skarpę z tyłu budynku. Otwarcie okna wiązało się z wpuszczeniem dymu z komina kotłowni który ścielił się po skarpie. Skarpa była w odległości 5-7m od budynku, czyli pokój niedoświetlony. Łazienka: brak półek, wieszaków, zapchany brodzik, wiecznie mokro przed prysznicem i brud na kafelkach pamiętający co najmniej trzy turnusy przede mną Papieru toaletowego nie brakowało. No właśnie, brud... panie sprzątające wyrzucają śmieci i uzupełniają papier ale mycie podłogi woła o pomstę do nieba - rozmazane koty kurzu, zepchnięte do kątów śmierdzącym mopem (smród po mopie długo trzeba było wietrzyć), półki w szafie nie widziały ścierki ze dwa miesiące. Dostałyśmy pokój który był nie używany ale i nie przygotowany dla nas. Łóżka to płyty wiórowe na podestach które już nie pamiętały czym były pierwotnie oklejone.
Żeby nie było że tylko się żalę, widziałam całkiem przyzwoite pokoje z balkonami, dużymi pokojami akurat dla trzech osób, z widokiem na góry, cudnie doświetlone, ale były zajęte przez panie z Ukrainy lub Białorusi, pracujące w kuchni i jako serwis pokojowy w hotelu i sanatorium Budowlani.
Gratuluję właścicielom tego smutnego miejsca w którym pracują smutni ludzie.
Teoretycznie nie można było rezerwować wcześniej jedynek ani dwójek, co okazało się być nieprawdą. Mało tego, jeden z kuracjuszy przyznał się jakim cudem dostał jedynkę mimo że też nie udało mu się zrobić rezerwacji. Po prostu posłużył się papierkiem z dwoma zerami i pokoik dla jednej osoby od razu się znalazł.
Byłam w trójce, pokój 4mx2,5m, bez balkonu z oknami od północy wychodzącymi na skarpę z tyłu budynku. Otwarcie okna wiązało się z wpuszczeniem dymu z komina kotłowni który ścielił się po skarpie. Skarpa była w odległości 5-7m od budynku, czyli pokój niedoświetlony. Łazienka: brak półek, wieszaków, zapchany brodzik, wiecznie mokro przed prysznicem i brud na kafelkach pamiętający co najmniej trzy turnusy przede mną Papieru toaletowego nie brakowało. No właśnie, brud... panie sprzątające wyrzucają śmieci i uzupełniają papier ale mycie podłogi woła o pomstę do nieba - rozmazane koty kurzu, zepchnięte do kątów śmierdzącym mopem (smród po mopie długo trzeba było wietrzyć), półki w szafie nie widziały ścierki ze dwa miesiące. Dostałyśmy pokój który był nie używany ale i nie przygotowany dla nas. Łóżka to płyty wiórowe na podestach które już nie pamiętały czym były pierwotnie oklejone.
Żeby nie było że tylko się żalę, widziałam całkiem przyzwoite pokoje z balkonami, dużymi pokojami akurat dla trzech osób, z widokiem na góry, cudnie doświetlone, ale były zajęte przez panie z Ukrainy lub Białorusi, pracujące w kuchni i jako serwis pokojowy w hotelu i sanatorium Budowlani.
Gratuluję właścicielom tego smutnego miejsca w którym pracują smutni ludzie.


