To pozwolę sobie tak troszkę żartobliwie podsumować temat, co nie znaczy, że chcę go zakończyć, niech ewoluuje.
Andy, wie że holistyczne podejście do człowieka i zdrowy styl życia sprawiają, iż na starość nie będziemy narzekać, zwłaszcza jak ZUS (o Jezus!

) cudownie nas ozdrowi. Tylko co z tym genem, tego nie wydłubiesz.
Bibi2 obawia się, że siła i brawura młodości wygra z mądrością wieku dojrzałego, ale wie, że pogoda ducha i dobry charakter jej nie ulegną. Jednak tęskni za tym cudownym, nienazwanym stanem...
Felice, racjonalnie i rzeczowo podchodzi do każdego etapu życia, inteligentny żart preferuje, by każdy z nich spokojnie przejść.
Ogrodnik, marzy, choć wie, że te marzenia zmieniają się z wiekiem, więc szuka teraz siebie, spokoju oraz źródła swojego szczęścia. Mądrość życiową od nauk sensu stricto oddziela (naprawdę nie mogą iść razem pod rękę?

) i dobrze wie, że zasobność portfela ma jednak znaczenie w tym i nie tylko temacie, co mocno podkreśla Luty.
Andrzej ma alergię na mentorski ton starości i wraz Kochanowskim rumianą dziewkę goni i w ogóle humorem tryska.
Atina wie, że umysł trzeba trenować i o starości w ogóle mu nie mówić, bo lepiej wiekiem dojrzałym się delektować.
Jowita szuka porozumienia między tymi dwoma tytułowymi, noblistkę nam cytując, pozytywne myślenie i radość z życia proponuje.
Majka wie, każde życie jest cudem, czy młode czy stare razem iść powinno, bez wstydu, przymusu za to z wzajemnym szacunkiem. Co potwierdza Ewasz z młodą duszą, ciągle gdzieś goniąc.
Jacky6 rekomenduje, że wesołe jest życie staruszka (he-he, he-he) i że bawić się można w każdym wieku.
Ja pilnuję dziecka w sobie, by mi gdzieś się nie zawieruszyło, po podno tak się dzieje z wiekiem (a mówią, że człowiek dziecinnieje na starość

).
Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam i nie uraziłam, a gdyby coś to z góry przepraszam.
