Strona 4 z 16
Re: Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla
: 08 maja 2017 20:42
autor: jacky6
janek_ pisze:
Z zaciekawieniem czytam i oglądam.
Zastanawiam się ile do tego jedzenia i zabiegów należy doliczyć jeszcze na spanie.
[ obrazek zewnętrzny ]
A jest się gdzie i jak wyspać.
[ obrazek zewnętrzny ]
Póki co to dopiero wieczorem zakotwiczamy się pokoju.
to przyjemnie żyć marzeniami tardo stąpając po ziemi
Morszyn AD 2017 - kuracja jacky & maryla
: 09 maja 2017 21:09
autor: jacky6
Wjeżdżając do Morszyna trochę musiałem pogłówkować bo nawigacja poprowadziła mnie do zamkniętej jakimiś pracami drogi.
Zatem koniec języka za przewodnika i dało radę.
Podjeżdżamy pod mały parking przy sanatorium i udajemy się do recepcji.
Krótkie przedstawienie się i od ręki dostajemy trzy klucze – do trzech numerów abyśmy sobie wybrali. Dwa na 6-stym a jeden na 7-dmym piętrze.
Dwa razy obeszliśmy wszystkie, bardzo podobne a w końcu wybraliśmy wedle wpadającej nam w oko kolorystyki.
Z decyzją do recepcji – zdajemy paszporty i przenosimy bagaże do numeru dwuizbowego.
Było już po sanatoryjnej kolacji więc za poradą recepcjonistki udajemy się do pobliskiej pizzerii.
Powrót do pokoju to rozpakowywanie się i lokowanie poczynając od wiązania sprzętu łącznościowego ze światem za pośrednictwem lokalnego wi-fi. Sygnał tego łącza nadzwyczaj szybki. Ale tylko kondygnacje od 5 do 8 piętra mają wi-fi.
Lekkie zmęczenie podróżą zostaje złagodzone lokalnym trunkiem i szybko zapadamy w sen.
Rankiem czeka nas wcześniejsza pobudka – po raz pierwszy od kilku miesięcy nastawiamy budzik na koguta przed szóstą.
Poniedziałek to pierwszy, tradycyjny dzień organizacyjny.
Rankiem o 7-dmej odbieramy wstępnie klepnięte przez recepcjonistkę papiery w tym nasz „paszport kuracjusza” i widujemy się do medsiestry. U niej spisanie kolejnych detali i maszerujemy do pijalni wód mineralnych zwanej tutaj biuwetem na pierwszą kolejkę.
Zanim jednak skosztujemy tutejszych źródlanych specjałów musimy w „biuwetowej registracji” wyrobić sobie karty magnetyczne które umożliwiają pobór wody ze źródła nr 6.
Bez karty można pobrać sobie wodę ze źródła nr 4.
Po pierwszym napojeniu się idziemy na poszukiwanie jadalni zwanej idelnią.
Znajduje się poza budynkiem naszego sanatorium w odległości ca 80 metrów ale żywi kuracjuszy z kilku budynków.
O wyżywieniu będzie w odrębnym odcinku.
Wracamy do gniazda i udajemy się do kolejki do lekarki sanatoryjnej.
Przed nami kilka osób.
Wchodzimy razem z połowicą ale jeszcze będąc na korytarzu słyszę wołanie mnie po imieniu.
No tak – pani dr patrząc na papiery od razu stwierdziła, że jak przyjechał Jacek to może to być tylko Polak.
Niestety, jest Ukrainką i oprócz krajowego zna tylko rosyjski.
Poruszamy się dość swobodnie w tym języku ale nie za bardzo w dziedzinie medycznej, silniejszy jestem w branży logistycznej.
Tradycyjny wywiad medyczny, krótkie badanie i dobieranie zabiegów.
Rozmowa poszerzona o nasze problemy i doświadczenia zdrowotne nadzwyczaj serdeczna.
Dostajemy te zabiegi które chcieliśmy plus dodatkowo badania specjalistyczne w ramach pakietu.
Z „książkami kuracjusza” ( paszportami ) udajemy się do zakładu balneologiczno -fizykoterapeutycznego.
Tam za kilkoma okienkami panie przy komputerach planują zabiegi.
Uśmiech od ucha do ucha zapewnia nam takie zaplanowanie, że prawie wszystkie zabiegi – choć trochę różniące się – mamy w tym samym czasie.
I to dokładnie co do minuty i w takich przedziałach czasu, że nie można było lepiej.
Powrót do bazy i kierujemy się do kasy uzdrowiska a tam pozwalamy aby nasz rachunek bankowy uległ zmniejszeniu za pomocą Master Card.
O jaką kwotę – też będzie odrębny odcinek.
Jeszcze jedna wizyta u medsiestry i pobranie kwitków na badania.
Trochę mnie zdziwiło, że badanie krwi z palca w jednym laboratorium a z łokcia w innym.
Najgorsze było to, że po południu mając już wolny czas nie za bardzo mogliśmy z niego skorzystać bo zaczął w południe wiać tak lodowaty wiatr, że w drodze z biuwetu na idalnię celem konsumpcji obiadu zmroził mi totalnie mózgownicę.
CDN.
PS - specjalne podziękowanie dla Admina za skorygowanie brzmienia - tytułu mojego wątku z Truskawca na Morszyn.
to przyjemnie żyć marzeniami tardo stąpając po ziemi
Morszyn AD 2017 - kuracja jacky & maryla
: 09 maja 2017 21:31
autor: jacky6
Przy okazji odpowiedź na pytania, które wpadają do mnie różnymi kanałami.
1. Na kursy walut spojrzałem na tabelę kantoru dopiero wchodząc do Metra, złocisz stał bodajże na 6,60.
2. Na ceny paliw lukałem czasami ale na razie nie kodowałem, martwić się będę o 95 dopiero w drodze powrotnej.
3. Metro ustawiło wielką planszę jakieś 40 km przed Lwowem zapraszając na zakupy bez karty. Wchodząc do recepcji pokazałem paszport o od ręki dostałem papierową jednorazówkę.
Generalnie oceniam ofertę towarową w Metro jako szerszą i bogatszą niż w "naszym" Makro.
Ale moja połowica mruczała pod nosem, że chyba ma odmienną opinię. Jak to każda baba...
to przyjemnie żyć marzeniami tardo stąpając po ziemi...
Re: Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla
: 09 maja 2017 22:22
autor: Dzia_dek
jacky6 pisze:(...)to przyjemnie żyć marzeniami tardo stąpając po ziemi(...)
Jacky popraw to swoje motto bo od 3 tygodni dziwnie stąpasz po ziemi.

Re: Morszyn a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla
: 10 maja 2017 15:03
autor: Bogutka5
Czytam i podziwiam ... najpierw sprawdziłam odległość od nas do Truskawca .....uff 940 km ... do ogarnięcia tylko koszty podróży też trzeba wziąć pod uwagę.
Czekam na kolejne relacje.
Pozdrawiam
Bogutka
Morszyn AD 2017 - kuracja jacky & maryla
: 10 maja 2017 15:21
autor: jacky6
Dzia_dek pisze:jacky6 pisze:(...)to przyjemnie żyć marzeniami tardo stąpając po ziemi(...)
Jacky popraw to swoje motto bo od 3 tygodni dziwnie stąpasz po ziemi.

Ha - Sokole - Dziadkowe oko dostrzegło.
Widać relacja jest czytana.
Cieszy mnie, że może kogoś zainteresować.
...
Brak jednej literki wynikł z kopiowania z wcześniejszych postów, raz się przytrafił brak a potem już tylko wielokrotność.
Sprawa już była dyskutowana w innym wątku - wtedy Amin wyjaśnił swoje uprzedzenie do stopki, pozostało mi tylko dostosować się do ustalonych reguł gry, choć na prawie, że bliźniaczym forum - wprowadzam stosowne zapisy i nie ma problemu z wprowadzeniem swojej stopki.
Zatem muszę więcej uwagi poświęcić pewnym detalom.
Bogutka5 pisze:Czytam i podziwiam ... najpierw sprawdziłam odległość od nas do Truskawca .....uff 940 km ... do ogarnięcia tylko koszty podróży też trzeba wziąć pod uwagę.
Czekam na kolejne relacje.
Bogutka
Ja mam niespełna pół tysiąca km, mógłbym jechać ciut krótszą trasą - przez Bieszczady i wjechać na Ukrainę przez Krościenko wedle Ustrzyk Dolnych.
Lecz pozyskane informacje tudzież dzisiaj potwierdzone przez tubylców Morszyna odwiodły mnie od takiego zamiaru i wskazały na zasadne powiększenie trasy przez okrężną drogę via Korczowa - Lwów ( obwodnica ).
Zwiększenie o ca 44 km.
Ale bardzo dobrej drogi.
Miałem obawy o czas postoju na granicy - informacje z Krościenka wskazywały na krótki czas - w rezerwie była opcja dojechania do Ustrzyk - tamże po noclegu - udanie się na pogranpunkt.
Przeliczyłem wcześniej i niewiele się przeliczyłem - 3,5 godz. do granicy, godzina u celników i 2 godz. po ukraińskich drogach.
to przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi...
Morszyn a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla
: 10 maja 2017 15:47
autor: jacky6
[ obrazek zewnętrzny ]
W pijalni rzuca się w oko piękny obraz szklany - swoisty witraż - tyle, że ustawiony wewnątrz.
[ obrazek zewnętrzny ]
Morszyn przywitał nas nie tylko tablicą drogową...
[ obrazek zewnętrzny ]
A przede wszystkim bardzo religijną figurą.
Generalnie - patrząc wedle obserwacji - bardzo dużo elementów religijnych - obrazów świętych zwanych tutaj ikonami tudzież krzyżykami.
I to w miejscach pracy, gabinetach lekarskich, pielęgniarskich, fizykoterapeutów.
W gabinecie naszej pani doktor dostrzegłem aż 5 ikon plus kalendarz z wystrojem religijnym.
to przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi...
Re: Morszyn a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla
: 10 maja 2017 15:52
autor: Fionka
Dzięki .Myślę że sporo osób czyta Twoje relacje.Ja nabieram co raz to większej ochoty na taka wyprawę ale dla mnie autkiem to trasa nie do pokonania

Czekamy na dalsze wieści .Jak zabiegi , czystość , papu .Czyli coś dla ciała i dla duszy

Morszyn a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla
: 10 maja 2017 16:29
autor: jacky6
Re: Morszyn a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla
: 10 maja 2017 16:39
autor: Fionka
Czekamy z niecierpliwością .(Ja i moi znajomi)W tamtych stronach ostatnio byliśmy przed 15 laty -- jak cudne są wspomnienia
