Cześć Aniołku

, znowu placyk dwa razy zaliczony. Ale tym razem pomidorki trzeba było jeszcze przydźwigać

.
Ja też, z roboty do roboty

...... a robotów dalej nie ma

. Coś ostatnio w powolniactwo weszedłem

. Wolno i wolno i nie chce mi się spieszyć...... a może czas przyspieszył ?

.
Śniadanko z przytarganych pomidorków zjedzone, obiadek przygotowany, bigosik podzielony. Nawet ptaszory z parapetu przegonione. Tyle tylko, że trzeba częściej sprawdzać tych obesrańców

. Jakiś mocniejszy deszczyk by się przydał, żeby zmyć te wypociny

.
Gajda Gajda, on nawet na budowie nie był

. To jemu mogłyby zwiędnąć

.
Zwiedzaj jak taka potrzeba

, ja tam jeszcze poczekam...... na razie na materacu

. Ale z końcem roku parę wizyt się uzbiera.
A na razie niech nóżki odpoczywają i przed ekranikiem z talerzem owoców parę chwil spędzimy

.
Spokojnego i pozytywnego

.