Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wyglada nasza karta po powrocie z sanatorium.Podczas pobytu miałam wizytę u lekarza 3 razy.Na początku ,w polowie i na końcu turnusu.Tak miał każdy.Lekarz pod ktorego tam należymy pisze co chce i na to wplywu nie mamy.Do wglądu opisu nie dostaniemy.Bog jeden wie co o nas lekarz napisze.Więc to nie ma znaczenia co powiesz.ania pisze:Witam!
Proszę Was o zabranie głosu w temacie: co powiedzieć lekarzowi na ostatnim badaniu , przebywając na rehabilitacji w ramach prewencji rentowej , że odczuwamy poprawę stanu zdrowia czy nie odczuwamy poprawy po zakończeniu rehabilitacji?? To wpisuje się do karty . Jak później patrzą na to lekarze- orzecznicy ZUS np. kiedy stajemy na komisji w roku następnym? Jakie są wasze doświadczenia, spostrzeżenia. Pozdrawiam![]()
Dlaczego ? Otoż na ostatnim takim pobycie" skaleczyłam" się (rozwaliłam stopę wchodząc po schodach) i to porządnie .Gojenie trwało jeszcze po powrocie do domu.Do tego stopnia że zabrano mi kąpiele i w to miejsce dostałam co innego. Poszłam z tym tam do lekarza żeby zobaczył czy nie trzeba zastrzyku na tężec itp.
W dniu wyjazdu dostałam wypis i ani słowa o moim" incydencie".Nigdy nic nie wiadomo ,co dalej ,czy nie będą jakieś dodatkowe "problemy" ,więc chciałam aby ten fakt miał adnotację w moim wypisie.Niestety lekarza mojego nie było a papiery odbierałam na recepcji.Nalegałam że chcę mieć wzmiankę o tym co mnie spotkało.Więc dyżurna pielęgniarka skserowała mi to co odsyłali do ZUS czyli dokumentację pobytu. Tylko tą kartkę skserowała na której było zapisane że się tam zglosiłam z tym i tym.I to oczy otwierałam
Tak więc ,nie ma znaczenia co powiesz ...oni i tak napiszą co zechcą.



