Podobało mi się. Pokoje w prawym skrzydle od wejścia bez balkonów ale jakby większe, w lewym z balkonami, te od ulicy aż za bardzo słoneczne, w większości 2 osobowe. Generalnie malutkie ale czysto, duża łazienka, szklanka faktycznie jedna bez uchwytu druga z "uszkiem"

. Ręczniki wymieniane w połowie turnusu - duży i mały, oprócz tego ciemniejszy pani pokojowa dała do borowiny. Jedzenie smaczne, ładnie podane - 2 posiłki na cały turnus tylko mi nie smakowały. Jak ktoś lubi duużo zjeść to po drodze na basen kawiarnia/bar - obiady za 15zł duże porcje, łakomczuchy nawet niegłodni na pierogi ganiali po obiedzie

- w poniedziałki tylko nieczynne. Na borowinę i siarkę do Domu Zdrojowego ale to blisko i potem można poleżeć tam na miejscu w pokoju wypoczynkowym albo na wygodnych kanapach posiedzieć w holu. Jak miałam za krótki czas miedzy zabiegami na dojście to bez problemu zmienili mi plan zabiegów. Duża baza zabiegowa więc pierwszego dnia błądzenie i szukanie co i gdzie i w Rolniku i w Domu Zdrojowym

Czas po zabiegach - kijki za darmo, rower za opłatą, basen od 19:45-20:45 gratis, tańce w Sawie (4zł) - obiekt przed parkiem po wyjściu z tunelu w prawo, biblioteka 2x w tygodniu otwarta. Za opłatą też wejścia na basen przez cały dzień + po 14.00 takie mini spa z grotą solną (ale coś popsute i woda nie ciurkala

sauna, mini siłownia - tam też część zabiegów wodnych robiona. Do miasteczka przejście tunelem pod torami kolejowymi, potem na skróty przez park lub chodnikiem wzdłuż parku.
Spacery po parku - nieduży niedawno odnowiony, fontanny, bociany, kaczki i nie wiem jak się to nazywa do akrobacji na rowerze czy rolkach (obok WC o dziwo cały czas czyste) Na terenie parku jest muszla koncertowa, plac zabaw dla dzieci i kawiarnia Sanacja - ale dla cierpliwych zanim kelnerka podejdzie 15-20 minut, czekanie na kawę drugie tyle, tam tańce 2 razy w tygodniu (10zł) Miejscowość mała ale zadbana, jest gdzie robić zakupy, bankomat euronet, poczta, zalew - grilla niektórzy robili w soboty

, lodziarnie, kawiarenki. Jak ktoś ma zdrowe nogi to wypożyczyć kijki i jest gdzie pochodzić i pozwiedzać najbliższą okolicę na własną rękę. No i są wycieczki z biurem podróży - tylko organizacja wyjazdu do Lwowa mnie rozczarowała - ze 2 godziny w sklepie zaraz za przejściem granicznym a potem galopem przez Lwów i tylko 15-20 min czasu wolnego. Generalnie dojazd najlepiej własnym samochodem bo potem po okolicy można pojeździć pozwiedzać, komunikacji tam nie ma, żeby pojechać autobusem nawet do najbliższej miejscowości to trzeba by z posiłku zrezygnować albo z zabiegów. Chętnie bym wróciła ale nigdy więcej pks biłgoraj(to prywatna firma). Poczekam, aż kolej wyremontują.