A na poprawienie humoru i ....wiary

Spotkałam jakieś pół roku temu 35 letniego faceta przy piwku jakoś tak się dobrze nam rozmawiało i opowiedział mi trochę o swoim życiu .Miał wszystko fajną ciekawą pracę która dawała mu satysfakcję (choć niezbyt duże pieniądze) ,śliczną żonę i trzech synów i ...zachciało mu się remontować domu .Wziął kredyt ,wyremontował dom i ...on i ona stracili pracę

No i zaczęło się ,dzień w dzień flaszka albo dwie ,"koledzy"przywozili pod dom ,żona zbierała go z ziemi ,myła ,kładła spać ,a rano ...znów szedł w tango .Trwało to ponad 3 miesiące ,staczał się po równi pochyłej ,zasypiał z flaszką i budził się z flaszką .I zdarzył się cud ,przyjechała znajoma z wieścią że załatwiła mu pracę za granicą ,miał dwa dni na spakowanie manatków .Pojechał ,odwyk miał już w busie, 17 godzin jazdy ,później dwa tygodnie praktycznie bez pieniędzy nawet na życie a teraz ...,pracuje ,zarabia ,do domu wraca na tydzień raz na pół roku ,jeszcze rok a spłaci kredyt i będzie mógł szukać sobie pracy w Polsce ...Można pomóc ? Można .Wystarczyło "dać wędkę" '....
....Facet od tamtej pory pije tylko jedno piwko od czasu do czasu ...bo wie że ma z tym problem .