Co zabrać do sanatorium
- Hipokryt
- Super Kuracjusz

- Posty: 7543
- Na forum od: 11 lut 2015 18:49
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 21
Re: Co zabrać do sanatorium
Potwierdzam, że zaczynamy od głowy bo głowa jest najważniejsza gdy wybieramy się do sanatorium
Powinniśmy uruchomić działanie głowy i mózgu gdy przygotowujemy się do wyjazdu na turnus
Powinniśmy uruchomić działanie głowy i mózgu gdy przygotowujemy się do wyjazdu na turnus
- Dzia_dek
- Przyjaciel forum

- Posty: 3614
- Na forum od: 26 cze 2013 07:55
- Podziękował: 54 razy
- Podziękowano: 91 razy
Re: Co zabrać do sanatorium
Wydawało nam się, że pakowanie mamy opanowane już do perfekcji. Robimy to bez problemu, z pamięci.
Wcześniej była to kartka, na której spisywaliśmy rzeczy do zabrania i w momencie pakowania, stopniowe
wykreślanie kolejnych sztuk. Jest tego zawsze sporo, ponieważ wychodzimy z założenia, że "lepiej zgrzeszyć
nadmiarem niż brakiem", a że podróżujemy zawsze własnym, dość dużym samochodem, to nie ogranicza nas
ilość zabranych bagaży. Jedna walizka czy torba więcej, to bez różnicy. Zawsze było wszystko w porządku, aż
nagle ostatni wyjazd weekendowy, dojeżdżamy na miejsce, zaczynamy się rozpakowywać i tu "tragedia". Nie
zabraliśmy klapek z których korzystamy podczas kąpieli (pod prysznicem, na basenie) czy też jako zwykłe kapcie.
Trzeba było zrobić "szybki kurs" żeby znaleźć sklep i zdążyć przed jego zamknięciem. Na szczęście udało się nam
sprawę załatwić i tym to sposobem, przez przypadek, "dorobiliśmy się" kolejnych dwóch par klapek na basen.
O dziwo nawet nie "made in China". Jednak wpadan
Wcześniej była to kartka, na której spisywaliśmy rzeczy do zabrania i w momencie pakowania, stopniowe
wykreślanie kolejnych sztuk. Jest tego zawsze sporo, ponieważ wychodzimy z założenia, że "lepiej zgrzeszyć
nadmiarem niż brakiem", a że podróżujemy zawsze własnym, dość dużym samochodem, to nie ogranicza nas
ilość zabranych bagaży. Jedna walizka czy torba więcej, to bez różnicy. Zawsze było wszystko w porządku, aż
nagle ostatni wyjazd weekendowy, dojeżdżamy na miejsce, zaczynamy się rozpakowywać i tu "tragedia". Nie
zabraliśmy klapek z których korzystamy podczas kąpieli (pod prysznicem, na basenie) czy też jako zwykłe kapcie.
Trzeba było zrobić "szybki kurs" żeby znaleźć sklep i zdążyć przed jego zamknięciem. Na szczęście udało się nam
sprawę załatwić i tym to sposobem, przez przypadek, "dorobiliśmy się" kolejnych dwóch par klapek na basen.
O dziwo nawet nie "made in China". Jednak wpadan
