Moze nie do konca opowiem o podrywie, ale bardziej o pewnej sytuacji, która zapamietam do konca zycia.
Potancówka w sanatorium, siedzimy w dziewczynami przy stoliku, ja w grupie najmłodsza (parę lat wstecz

). Idzie, a raczej drepcze do mnie pan...wiekowy, chyba 80+, myślę sobie, że chyba już nie moze tak wywijac jak reszta towarzystwa. Podchodzi do mnie... kłania sie szarmancko (zgina sie w ukłonie), i pyta się: Szanowna Pani, czy zrobi mi Pani zaszczyt i zatańczy z takim starym mężczyzną? Wstałam, podałam mu rękę, on ją ucałował (!) i odpowiedziałam, ze z najwieksza przyjemnością

Potańcowaliśmy 2 kawałki, Pan robił co mógl (widać, ze nogi juz nie te) i to był chyba najwspanialszy kawałek przetańczony na kuracji.... odprowadził mnie do stolika, buchnął w mankiet, podziękował za taniec i ... podreptał (chyba do pokoju).
Mężczyźni starej daty... sa jeszcze
A co do podrywu na sanatoryjnych pobytach? Mam przykre doświadczenia....
