Nie należę do osób zbyt wymagających więc zignorowałam uwagi znajomej i "ostrzeżenia" forumowiczów, którzy z autopsji znali "ofertę" Holturu.
Najpierw plusy:
1.Pięknie położony obiekt, graniczący z rezerwatem przyrodniczym (rozlewisko w którym woda słodką miesza sie z morską, zamieszkiwane przez różnorodne ptactwo, które króluje na scieżce prowadzacej do plaży).
2. Personel wykonujacy zabiegi lecznicze-przemiłe osoby, pracujące ponad siły, obsługując kilka stanowisk na raz (z powodu braków kadrowych) z uśmiechem na twarzy - SZACUNEK.
i ... jesli chodzi o plusy to juz nic innego nie przychodzi mi do głowy.
Minusy:
1. Brak wywiadu lekarza o stanie zdrowia, ograniczenie się do wypisania zabiegów (3 dziennie); nie zmierzone zostało nawet ciśnienie-pielęgniarka zapytała tylko jakie mam ciśnienie zazwyczaj
2. Recepcja: jej damska cześć - mało profesjonalne podejście (po zainkasowaniu opłaty za pobyt opryskliwe zbywanie klienta)
3.Bardzo słabe warunki lokalowe:
[*]najniższy standard: pokoje z umywalkami lata 70/80 - łazienka i wc (czyste) na korytarzu, część wyremontowanych pokoi ze starym wyposażeniem i i pokoje o standardowym wyposażeniu i wyglądzie - tu nazywane "konfort" za które należy zapłacić 120 zł od osoby.
(1czajnik na korytarzu do korzystania przez wszystkich mieszkańców danego piętra, opłata za telewizor - 6 zł dziennie od osoby)
[*] tylko część budynku wyremontowana, elewacja fronatalna tylko w miarę w dobrym stanie, reszta w opłakanym
[*] basen, z którego można bezpłatnie korzystać raz dziennie budzi poważne watpliwości co do czystości (brudne obrzeże na poziomie tafli wody) - ja brzydziłam się korzystać z niego.
4. Mała intymność odczas zabiegów (podczas zabiegów borowinowych brak oddzielnych, zakrytych stanowisk; kąpiel solankowa - dwie wanny w jednym pomieszczeniu, w trakcie trwania zabiegu u jednego pacjenta zdzrzyło mi się, że była myta druga wanna i opary solanki (brak odpowiedniej wentylacji) mieszały się z oparami środków dezynfekcyjnych - tłumaczenie: pośpiech, braki kadrowe.
4.Jedzenie... mogłabym pominąć milczeniem, bo nie jest to dla mnie ważny element pobytu sanatoryjnego ale wiem, że nie dla każdego.
Należy się więc przygotować na nieestetycznie podane i bardzo ubogie menu: bez warzyw z najtańszą i mało dietetyczną wędliną. Nie bedę opisywać w szczegółach ale to co długo będę pamietać to bardzo hałaśliwe sprzątanie przez kelnerki resztek posiłków do kubłów wprost przy stolikach jedzacych jeszcze osób... Jedyne określenie jaki cisnie mi się na usta to ŻENADA!
Reasumując: mimo rad znajomej nie negocjowałam z NFZ zmiany miejsca pobytu i był to mój błąd. Uratowło mnie posiadanie roweru, który z racji usytuowania obiektu był doskonałym środkiem lokomocji na odległą o 1 km plażę czy do sklepu w Podczelu lub na wyciczkę do Kołobrzegu czy Ustronia.
Z własnej i nieprzymuszonej woli juz w charakterze komercyjnego klienta Holturu nie pojawiałbym się tu, gdyż cena nie jest absolutnie adekwatna do oferowanych usług przez tę firmę.


