Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
witam wszystkich . Pisze po raz pierwszy na tym forum . Opowiem wam moja historie z sanatorium w gdansku. Bylem tylko raz w sanatorium ale to co tam przezylem bylo wspaniale . Jadac do sanatorium chcialem sie dobrze zabawic . Moj wspollokator to mlody ,przystojny kawaler . Ja ma 33 lata , zone i 4 letnia corke . Pierwszego dnia z kolega usiedlismy w holu hotelu i zaczelismy ogladac dziewczyny i wybierac . Na szczescie bylo w czym . Wybralismy . Juz na pierwszym wieczorku siedzialy przy naszym stoliku. Alkohol ,smiech i super zabawa . Moj kolega juz 3 dnia osiagnal swoj cel . Ja musialem troche sie pomeczy gdyz dziewczyna ktora wybralem nie chciala isc do lozka z zonatym . Ale ja sie uparlem . Byla ladna ,wesola i przede wszystkim wiedziala ze to ma byc tylko sex .I okolo 10 dnia po imprezie udalo sie . Skusila sie i poszla ze mna do pokoju . Bylo super . minelo kilka dni i zaczely sie schody. W niedziele powiedziala mi ze to koniec poniewaz zaczyna sie we mnie zakochiwac i zebym sie od niej odsunal. Poczulem ze to nie zarty . Ona poszla do siebie ja do siebie i zaczal sie koszmar . Myslalem ze zwariuje . Przyszli koledzy ,wypilismy flaszke a ja wychodzilem z siebie . Nie wytrzymalem . Telefon do reki i sms . Odpowiedz byla w minute. idziemy pogadac . zaczelismy sie alowac i znow jest ok.kolejne dni super zabawa . spedzalismy razem cala dobe . Spalem u niej . Bylo super . Pewnego dnia znowu kryzys . Powiedziala ze nie chce mi zepsuc zycia ,a ja prosilem ja zeby zepsula .Powiedziala min ze mnie kocha aja jej. Ale zaczal zblizac sie koniec turnusu a ona wyjezdzala 2 dni wczesniej. do dnia wyjazdu bylo super. Myslalem jakos to bedzie spotkamy sie pare razy bo dzieli na 450 km i jakos to sie rozejdzie po kosciach.Wyjechala w poniedzialek . We wtorek wzialem przepustke i pojechalem do niej 200 km . Bylo super .hotel, kolacja, wspolna noc i poranek .trzeba wyjezdzac. Plakalismy razem . Wrocilem do domu . Nie mialem zadnej radosci z powrotu . Tylko corka poprawila mi na chwile humor . Nastepnego dnia kupilem karte do telefonu ,nowy numer .Ustawilismy darmowe rozmowy i przez kolejne dwa miesiace rozmawialismy przez 15 godzin dziennie . Czasem nic nie mowilismy przez godzine ale bylismy razem ,, na laczach,,.Czasem nawet usypiala ze sluchawka w uchu. 3 dnia wyprowadzilem sie do rodzicow bo nie moglem zyc pod jednym dahem z zona . Do niej jezdzilem co tydzien .CZasem nawet w nocy zeby tylko spedzic pare godzin razem . Raz nawet umowilismy sie w hotelu w polowie drogi na 4 godziny. Zawsze bylo wspaniale . Dbala o mnie .Kochala mnie i jestem przekonany ze kocha mnie dalej.Ja ja tez. I nagle nasz swiat zawalil sie . Lezelismy w lozku u niej w domu atu sms od zony z zyvczeniami na dzien mezczyzny i informacja jestem w ciazy.Nic jej nie powiedzialem . Nie moglem . Po trzech dniach juz nie wytrzymalem.Powiedzialem ze to koniec, ze moja zona jest w ciazy. Ona siedzi w domu i placze ja tez . Nie potrafie bez niej zyc . Kocham ja nad zycie . Nie moge przestac o niej myslec . Nie hce mi sie zyc.Wrocilem do domu ale na zone nadal nie moge patrzec .Nie wiem co robic . POMOCY.Czy to musi sie tak skonczyc? Kochamy sie a nie mozemy byc razem . Po trzech miesiacach mielismy plany na przyszlosc i nagle wszystko szlag trafil.Jak zyc? czy powinien wygrac rozsadek czy milosc . To jest jakis koszmar...
Ptyś Życie... Wszystko rozumiem, oprócz jednego: skoro nie możesz nawet patrzeć na żone, to skąd ta jej ciąża?
Nie zazdroszczę Ci tej sytuacji. Ale jestes dorosły- pierwsze trzepoty serca miną i popatrzysz na to w kategoriach odpowiedzialnego człowieka i ojca. Cóż wiecej dopisać....
ptys przeczytałam ten tekst ze zrozumieniem , i powiem ci że żona cie zdradza i to nie twoje dziecko no chyba że nie byłeś z nami szczery i i o seksie z żoną nie napisałeś
Będzie więcej takich bajek czy na tej przestajesz
Pytś No to masz poważny problem. Musisz sam wybrać co dla Ciebie jest najważniejsze.Żona ,córka i to jeszcze nie narodzone dziecko. Czy zauroczenie i swoboda po sanatorium.Oj wspułczuje Ci chlopie.Ale tak to jest jak się zdradza żone.Masz dylemat musisz sam go rozwiązać.Życze powodzenia
andzelika pisze:Zakochiwac się trzeba rozsądnie ,nie robić sobie zbytnich nadziei ,by "zminimalizować" cierpienie jeśli ktoś się rozmyśli..............
Widziałaś zakochanych rozsądnie.....bo ja nie.
Zakochanie to stan błogiej fascynacji ......rozum się wtedy wyłącza.