Ponieważ pamięć mamy różną, z racji wieku ,z racji przeżyć i wielu innych czynników
w związku z tym nie byla bym pewna tych kradzieży tak naprawdę.
Dlaczego ?
Wyjaśnię.
Mieszkałyśmy z koleżanką , przyjaciółką w sanatorium w dwójce.
Jesteśmy z tego samego miasta .
Po przyjeździe zastanawiałyśmy się gdzie włożyć pieniążki,
kart wtedy nie było.
Nie pamiętam gdzie swoje schowałam, ale ona włożyła do...
pustego pudełeczka po paście do mycia zębów i....
położyła je na szkle pod lustrem w łazience.
Kiedy przyszła z któregoś zabiegu wzięła prysznic etc i zaczęła pakować
plecaczek na wyjście.
Ona do pudełeczka ups nie ma go .
Wpadła w panikę.
Przychodzę ja z zabiegu a ona szuka tego pudełeczka, szukamy obydwie i
nagle ,ja zauważyłam, że śmietniczka opróżniona, czyli byla pani
sprzątająca i pierwsza myśl, że nie ,że ukradła,ale że wyrzuciła chyba .
No ale to tylko bylo przypuszczenien .
Ja pobiegłam na kolejny zabieg ,moja koleżanka do ..śmietników
na tyłach sanatorium .
Matko i córko ,zaczęła otwierać i w jednym z nich na samej górze czarnych cienkich
w sumie worków, wlaśnie ze śmietniczek, patrzy jest pudełko po paście.
Otwiera to jej z kasą.
Miała do mnie lekką pretensję ,że nie odpuściłam zabiegu by z nią pójść.
To prawda ,że wolałam powiedzieć że po zabiegu pójdziemy i zaproponować
,że pożyczę jej pieniądze (byle by nie grzebać w śmietnikach, gdzie okna
sanatorium też wychodziły
Mnie się nigdy ,nie zdarzyło by personel sprzątający coś zwinął.
Natomiast w pokojach wieloosobowycch może są takie jazdy ,ale to trzeba udowodnić
jednak ,a nie tylko przypuszczać,bo można kogoś bardzo skrzywdzić.





